Questions and answers. Porady prawne.

Nowa definicja znaku towarowego

Dzień 11 grudnia 2018 roku będzie szczególnym dniem dla wielu przedsiębiorców i nie tylko. Otóż tego dnia Rada Ministrów przyjęła nowelizację ustawy Prawo Własności Przemysłowej w zakresie przedłożonym jej przez ministra przedsiębiorczości i technologii.

Czego dotyczy owy projekt? Otóż nowelizacja zakłada m.in. przyjęcie nowej definicji znaku towarowego oraz nałożenie na Urząd Patentowy RP obowiązku informowania o konieczności uiszczenia opłaty za znak. Co do samej istoty wprowadzonych zmian - wynikają one przede wszystkim z konieczności wdrożenia unijnej dyrektywy 2015/2436, która ma na celu zbliżenie ustawodawstw państw Unii Europejskiej dotyczących znaków towarowych.

Odnosząc się do definicji znaku towarowego - nastąpiła tu istotna zmiana, a mianowicie zrezygnowano z konieczności przedstawiania znaku w sposób graficzny. Tym samym "znakiem towarowym będzie mogło być każde oznaczenie, umożliwiające odróżnienie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa, z możliwością przedstawienia takiego znaku w rejestrze znaków towarowych w sposób pozwalający jednoznacznie ustalić przedmiot ochrony udzielonej na ten znak". Jak można przeczytać w komunikacie na stronie rządowej - wprowadzona zmiana wynika z postępu technologicznego, który ma związek z powstawaniem nietypowych znaków, np. zapachowych, dźwiękowych oraz hologramów.

Drugą istotną zmianą, która została przyjęta - jest odformalizowanie sposobu przedłużania ochrony znaku towarowego, co oznacza, że do wydłużenia prawa ochronnego na znak towarowy wystarczające będzie wniesienie opłaty na kolejny okres ochronny, a nie jak dotychczas konieczność złożenia pisemnego wniosku i wydania decyzji w tej materii. Dodatkowo, Urząd Patentowy RP zobowiązany będzie do poinformowania uprawnionego podmiotu o zbliżającym się terminie wniesienia opłaty za kolejny okres ochronny znaku towarowego.

Jak widać, powyższe zmiany mają na celu niejako nadążenie za postępem, który cały czas przyspiesza, przy jednoczesnym ułatwieniu załatwiania spraw przez podmioty uprawnione.

Zmiany wejdą w życie 14 stycznia 2019 roku i szacuje się, że obejmą ok. 2 milionów przedsiębiorstw.

Czytaj dalej...

Słowo „basic” wprowadza klientów w błąd

W ostatnim czasie Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie rozstrzygnął ciekawy spór dwóch polskich firm działających w branży kosmetycznej, który w głównej mierze dotyczył popularnego słowa "basic".

Otóż istota sporu sprowadzała się do tego, że firma A złożyła w Urzędzie Patentowym RP wniosek o rejestrację znaku towarowego zawierającego słowo "basic", na co firma B wniosła sprzeciw, gdyż zgłoszony znak jest jej zdaniem bardzo podobny do innego znaku zarejestrowanego na rzecz firmy B z wcześniejszą datą pierwszeństwa. W uzasadnieniu sprzeciwu wskazano, że oba znaki towarowe zawierają tożsamy element jakim jest słowo "basic". Z języka angielskiego słowo to oznacza "podstawowy, fundamentalny, zasadniczy", w związku z czym dla klientów, którzy władają językiem angielskim użyte słowo będzie identyczne w przypadku obu przeciwstawnych znaków towarowych, co w rezultacie może doprowadzić do sytuacji, w której potencjalni konsumenci mogą utożsamiać produkty oznaczone znakiem firmy A jako nowa linia kosmetyków firmy B. Takie wrażenie wspomagać ma dodatkowo skromna grafika zastosowana w przypadku obu znaków. Firma B wskazała dodatkowo, że ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd potęguje okoliczność, że kosmetyki są towarami powszechnego użytku, a tym samym są nabywane w sposób spontaniczny w trakcie codziennych zakupów.

Urząd Patentowy RP po rozpoznaniu sprawy unieważnił sporny znak towarowy. W uzasadnieniu wskazano, że po całościowym porównaniu obu znaków - słowo "basic" stanowi w nich rolę przewodnią z uwagi na fakt, iż to odgrywa w nich istotną rolę niezależnie od tego w jakiej formie (czcionka) oraz w jaki sposób zostało umiejscowione na grafice (kolorystyka). Zdaniem organu w obu przypadkach słowo "basic" wypełnia znaczną część tych znaków towarowych, co skutkuje ich znacznym podobieństwem na płaszczyźnie fonetycznej, ale także wizualnej. Ponadto, Urząd Patentowy RP wskazał, iż przeciętny konsument z uwagi na mało oryginalne grafiki obu znaków może nie pamiętać ich wizualnej strony, a tym samym skupiać się będzie na angielskim słowie "basic", które w obu przypadkach ma takie samo znaczenie, czego efektem będzie wprowadzenie w błąd potencjalnych odbiorców, gdyż widząc obok siebie towary oznaczone spornymi znakami mógłby uznać, że pochodzą one z jednego źródła.

Firma A nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem zaskarżyła wydaną decyzję do WSA w Warszawie.

Sąd rozpoznając sprawę podzielił stanowisko Urzędu Patentowego RP wskazując, iż znaczne podobieństwo obu znaków skutkowało zaostrzeniem kryteriów porównawczych. WSA podkreślił, że organ dokonał porównania na płaszczyźnie znaczeniowej, wizualnej oraz fonetycznej, czego efektem było stwierdzenie, że w oparciu o całościowe porównanie - zgłoszony przez firmę A znak towarowy jest podobny do znaku firmy B przez co może wprowadzać w błąd potencjalnych odbiorców. Sąd zgodził się z Urzędem Patentowym i podkreślił, że w przypadku obu znaków mniejsze znaczenie ma warstwa wizualna, której celem jest jedynie dekoracja elementów słownych. Elementem odróżniającym i dominującym w przypadku przeciwstawnych znaków jest właśnie słowo "basic". WSA zaznaczył na koniec, że w przypadku towarów obu firm przeciętny konsument skupiać się będzie na słowie "basic", które ma najistotniejsze znaczenie, z kolei warstwa graficzna nie będzie wpływać na ich odróżnienie.

Wyrokiem z dnia 3 października 2018 roku (II GSK 849/18) Naczelny Sąd Administracyjny zgadzając się z ustaleniami Urzędu Patentowego RP oraz WSA utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj dalej...

Radosław Majdan vs. Chanel

Co ma wspólnego Radosław Majdan z Chanel? Nie chodzi tu o charytatywny mecz, w którym wystąpi on jako bramkarz, ani także o sesję reklamową jego żony, w której sygnować ona będzie nowe produkty znanej na całym świecie marki Chanel. Otóż powiązanie dotyczy nowego biznesu Radosława, a mianowicie jego spółki Vabun S.A.

Kto by się spodziewał, że były bramkarz reprezentacji Polski w piłce nożnej wejdzie na rynek perfum, a jednak mu się to udało, czego owocem jest nowa linia perfum – Vabun for Lady No.5. I tutaj właśnie pojawia się problem, bowiem kultowy zapach Chanel No.5 stworzony z około 80 starannie dobranych składników, który był używany m.in. przez Marilyn Monroe zdaniem Chanel mógł być inspiracją dla polskiej spółki.

W związku z powyższym, spółka Vabun S.A. na początku listopada 2018 roku otrzymała oficjalne pismo od kancelarii reprezentującej Chanel Sarl z siedzibą w Genewie, w którym zagraniczna spółka podniosła kwestie dotyczące sprzedaży, wyglądu oraz nazewnictwa nowej, polskiej linii perfum. Zdaniem Chanel istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że oznaczenie No.5 może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia perfum, na co rozsądnym rozwiązaniem byłoby zaprzestanie przez polską spółkę sprzedaży produktów oznaczonych spornym zwrotem.

W odpowiedzi na pismo, Vabun S.A. wskazała, że przestrzega ochrony praw wartości przemysłowej, a tym bardziej nigdy nie dopuściłaby się kopiowania lub naśladowania cudzych produktów. Odnosząc się zaś do nowej linii perfum, spółka wskazała, że nigdy nie czerpała, jak również nie inspirowała się oznaczeniami Chanel. Ponadto, spółka Radosława Majdana, porównując oba oznaczenia i linie perfum wskazała, iż "perfumy Vabun for Lady No.5 posiadają zupełnie inny znak towarowy, inny wygląd flakonika, inną nasadkę, inną barwę perfum oraz inną woń zapachu. Opakowanie oraz oznaczenia i opis produktu wykonane są innym kolorem na odmiennym tle oraz inną czcionką zarówno na opakowaniu, jak i na flakonie”.

Jednocześnie zarząd polskiej spółki poinformował, że sprawa została przekazana prawnikom celem szczegółowej analizy, a sama spółka nie wyklucza polubownego rozwiązania sporu poprzez wycofanie spornej linii perfum ze sprzedaży, a następnie dokonanie ich rebrandingu.

Z uwagi na fakt, że sprawa jest bardzo świeża, w najbliższej przyszłości można oczekiwać kroków po obu stronach sporu.

Czytaj dalej...

Czy smak można chronić?

Niejednokrotnie wspominaliśmy, że różnego rodzaju produkty podlegają różnej ochronie, np. logotypy jako znak towarowy, kształty i wygląd mebli jako wzór przemysłowy, jednak wybiegając dalej – czy można uznać, że smak podlega ochronie? Jeżeli tak to w jakim zakresie? W jakiej kategorii? Dokładnie tym zagadnieniem zajmował się w ostatnim czasie Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-310/17 (Levola Hengelo BV / Smilde Foods BV). Warto wskazać, iż nie tylko strony sporu czekały na rozstrzygnięcie tej sprawy, lecz także ogromna ilość przedsiębiorców oraz spółek z branży spożywczej działających na terenie Unii Europejskiej.

Sprawa opiera się na serku do smarowania z dodatkiem śmietany i ziół "Heksenkaas", który został wyprodukowany przez holenderską firmę po raz pierwszy w 2007 roku (aktualnie prawa do produktu przysługują spółce Levola). 

Następnie niemal 7 lat później, tj. w 2014 roku konkurencyjna firma Smilde rozpoczęła produkcję oraz zaopatrywanie sieci holenderskich supermarketów w podobny serek, który nazwała "Witte Wievenkaas".

Dostrzegając sytuację spółka Levola stwierdziła, że Smilde wytwarzając swój serek narusza jej prawa autorskie do smaku, w związku z czym wystąpiła do holenderskiego sądu o nakaz zaprzestania wytwarzania i sprzedaży konkurencyjnego produktu. Ponadto, spółka wskazała, że serek pomimo innej nazwy stanowi zwielokrotnienie serka "Heksenkaas" jako utworu.

Sąd apelacyjny Arnhem-Leeuwarden, któremu przyszło zajmować się sprawą zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem - czy smak produktu spożywczego może korzystać z ochrony na podstawie dyrektywy o prawie autorskim?

W wyroku z dnia 13 listopada 2018 roku Trybunał zanegował możliwość ochrony smaku produktu na zasadzie jakiej podlegają dzieła autorskie. W uzasadnieniu podano, że smak mógłby być przedmiotem ochrony w ramach prawa autorskiego tylko wtedy, gdy taki smak można by było zakwalifikować jako "utwór", co stanowiłoby oryginalną twórczość intelektualną autora. W tym przypadku, przedmiot ochrony przede wszystkim musi być możliwy do identyfikacji z uwzględnieniem stopnia precyzji i obiektywności. Ponadto, TSUE stwierdził, że w przeciwieństwie od np. utworów graficznych, muzycznych, literach, czy też kinematograficznych, który są wyrażone w sposób obiektywny i precyzyjny, zidentyfikowanie smaku konkretnego produktu spożywczego opiera się na doznaniach i odczuciach smakowych każdego z konsumentów, które są subiektywne i zmienne. Takie odczucia uzależnione są przede wszystkim od wieku, nawyków żywieniowych, ale także od miejsca i okoliczności, w jakich dany produkt spożywczy jest degustowany. Obecny etap rozwoju nauki i techniki mimo wszystko nie pozwala na rozróżnienie smaków.

Tym samym kwestia ochrony smaku została niejako rozstrzygnięta, co z pewnością przekłada się na niezadowolenie wielu firm działających w branży spożywczej, które w przypadku ochrony tego rodzaju w zakresie oferowanych przez siebie produktów – muszą obejść się smakiem.

Czytaj dalej...

Słowo „basic” wprowadza klientów w błąd.

W ostatnim czasie Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie rozstrzygnął ciekawy spór dwóch polskich firm działających w branży kosmetycznej, który w głównej mierze dotyczył popularnego słowa "basic".

Otóż istota sporu sprowadzała się do tego, że firma A złożyła w Urzędzie Patentowym RP wniosek o rejestrację znaku towarowego zawierającego słowo "basic", na co firma B wniosła sprzeciw, gdyż zgłoszony znak jest jej zdaniem bardzo podobny do innego znaku zarejestrowanego na rzecz firmy B z wcześniejszą datą pierwszeństwa. W uzasadnieniu sprzeciwu wskazano, że oba znaki towarowe zawierają tożsamy element jakim jest słowo "basic". Z języka angielskiego słowo to oznacza "podstawowy, fundamentalny, zasadniczy", w związku z czym dla klientów, którzy władają językiem angielskim użyte słowo będzie identyczne w przypadku obu przeciwstawnych znaków towarowych, co w rezultacie może doprowadzić do sytuacji, w której potencjalni konsumenci mogą utożsamiać produkty oznaczone znakiem firmy A jako nowa linia kosmetyków firmy B. Takie wrażenie wspomagać ma dodatkowo skromna grafika zastosowana w przypadku obu znaków. Firma B wskazała dodatkowo, że ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd potęguje okoliczność, że kosmetyki są towarami powszechnego użytku, a tym samym są nabywane w sposób spontaniczny w trakcie codziennych zakupów.

Urząd Patentowy RP po rozpoznaniu sprawy unieważnił sporny znak towarowy. W uzasadnieniu wskazano, że po całościowym porównaniu obu znaków - słowo "basic" stanowi w nich rolę przewodnią z uwagi na fakt, iż to odgrywa w nich istotną rolę niezależnie od tego w jakiej formie (czcionka) oraz w jaki sposób zostało umiejscowione na grafice (kolorystyka). Zdaniem organu w obu przypadkach słowo "basic" wypełnia znaczną część tych znaków towarowych, co skutkuje ich znacznym podobieństwem na płaszczyźnie fonetycznej, ale także wizualnej. Ponadto, Urząd Patentowy RP wskazał, iż przeciętny konsument z uwagi na mało oryginalne grafiki obu znaków może nie pamiętać ich wizualnej strony, a tym samym skupiać się będzie na angielskim słowie "basic", które w obu przypadkach ma takie samo znaczenie, czego efektem będzie wprowadzenie w błąd potencjalnych odbiorców, gdyż widząc obok siebie towary oznaczone spornymi znakami mógłby uznać, że pochodzą one z jednego źródła.

Firma A nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem zaskarżyła wydaną decyzję do WSA w Warszawie. 

Sąd rozpoznając sprawę podzielił stanowisko Urzędu Patentowego RP wskazując, iż znaczne podobieństwo obu znaków skutkowało zaostrzeniem kryteriów porównawczych. WSA podkreślił, że organ dokonał porównania na płaszczyźnie znaczeniowej, wizualnej oraz fonetycznej, czego efektem było stwierdzenie, że w oparciu o całościowe porównanie - zgłoszony przez firmę A znak towarowy jest podobny do znaku firmy B przez co może wprowadzać w błąd potencjalnych odbiorców. Sąd zgodził się z Urzędem Patentowym i podkreślił, że w przypadku obu znaków mniejsze znaczenie ma warstwa wizualna, której celem jest jedynie dekoracja elementów słownych. Elementem odróżniającym i dominującym w przypadku przeciwstawnych znaków jest właśnie słowo "basic". WSA zaznaczył na koniec, że w przypadku towarów obu firm przeciętny konsument skupiać się będzie na słowie "basic", które ma najistotniejsze znaczenie, z kolei warstwa graficzna nie będzie wpływać na ich odróżnienie.

Wyrokiem z dnia 3 października 2018 roku (II GSK 849/18) Naczelny Sąd Administracyjny zgadzając się z ustaleniami Urzędu Patentowego RP oraz WSA utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj dalej...

Co może być znakiem towarowym?

Mówiąc o znakach towarowych każdy z nas ma przed oczami głównie logotypy znanych marek i firm, jak również ich nazwy oraz nazwy oferowanych przez nich produktów. Jednak czy zwrot "znaki towarowe" to tylko wskazane skojarzenia, czy też można do nich zaliczyć inne rzeczy?

Zgodnie z art. 120 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej, znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Znakiem towarowym może być w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy. Warto w tym miejscu odwołać się także do europejskiego orzecznictwa, gdzie stwierdzono m.in., że przedstawienie w formie graficznej musi umożliwiać graficzną reprodukcję oznaczenia, w szczególności za pomocą obrazów, linii lub liter, przy czym przedstawienie to musi być jasne, precyzyjne, samo w sobie kompletne, łatwo dostępne, zrozumiałe, trwałe i obiektywne (wyrok TSUE z dnia 12 grudnia 2002 r. w sprawie C-273/00 Sieckmann).

Z powyższego wynika, że najpopularniejsze formy znaków towarowych to forma słowna, słowno-graficzna i rzadziej sama graficzna. Do mniej popularnych form można także zaliczyć znaki przestrzenne oraz znaki niekonwencjonalne, do których zalicza się m.in. znaki ruchome, dźwiękowe, kolorystyczne oraz zapachowe, jak również takie, które w jakiejkolwiek formie można przedstawić w sposób graficzny.

Z charakteru owych znaków niekonwencjonalnych ciężko jest wypracować jednoznaczną ich definicję, jednak niewątpliwie patrząc na ich rodzaj można stwierdzić, że dla podmiotów zgłaszających wyzwaniem jest wykazać, że dany znak (oznaczenie) spełnia wymogi stawiane znakom towarowych przez przepisy prawa. Niezależnie od trudności w rejestracji znaków niekonwencjonalnych warto wskazać przykłady, które z powodzeniem uzyskały prawo ochronne.

Ciekawą kategorią są niewątpliwie znaki przestrzenno-pozycyjne w tym niejako wnętrza, do których można zaliczyć wygląd restauracji Orbis, wygląd i ekspozycje towarów w sklepie Apple, czy też wygląd stacji benzynowych (Orlen i BP). Kolejnym rodzajem znaków niekonwencjonalnych są znaki przestrzenne określające głównie kształt. Do przykładów zalicza się towary, z którymi zetknął się niemal każdy z nas, tj. baton Kit Kat, butelka Coca-Coli, czy też klocki Lego.

Kolejną kategorią o jakiej warto wspomnieć, są dźwiękowe znaki towarowe, znaki ruchome oraz animacje. Tutaj idealnym przykładem jest otwierający wiele filmów ryczący lew wytwórni MGM, animacja Google i animacja Nokii ukazująca się każdemu posiadaczowi w czasie uruchamiania telefonu. Zaliczyć tutaj można także słynny motyw dźwiękowy Nokia Tune.

Na koniec należy wspomnieć też o motywach kolorystycznych, które co do zasady nie mogą być zarejestrowane jako znak towarowy, z uwagi na brak zdolności odróżniającej. Podkreślić jednak należy, że uzyskanie ochrony jest możliwe w przypadku połączenia koloru z innym oznaczeniem graficznym lub poprzez używanie go z określonym produktem lub usługą. Tutaj niewątpliwie wskazać można na klasyczne szpilki z czerwoną podeszwą Christiana Louboutina, ale także na fioletowy kolor Milki, różowy odcień T-Mobile, brązowy UPS oraz słynna kombinacja Red Bulla - srebrno-niebieskie połączenie.

Niezależnie od zróżnicowania w/w znaków towarowych - idealnie spełniają one swoją role, tj. funkcję oznaczenia pochodzenia, dzięki które dane produkty kojarzone są z daną marką lub producentem, a dzięki temu odznaczają się od innych produktów tego samego rodzaju dostępnych na rynku

Czytaj dalej...

Samsung szykuje telewizyjną rewolucję?

Każdy wie, że Samsung posiada w swojej ofercie bardzo szeroki wachlarz urządzeń, a swoje innowacje wprowadza nie tylko na rynku urządzeń mobilnych, ale także RTV o czym już niejednokrotnie mogliśmy się przekonać.

Warto tu wskazać na serię „The Frame”, którą został sygnowane telewizory w tyle ramy lub obrazu. Idea owego pomysłu sprowadzała się do zaprzestania postrzegania telewizora jako samego urządzenia, które będąc wyłączonym było po prostu czarnym prostokątem na ścianie. Wspomniana seria pozwalała spojrzeć na wyłączony telewizor nie jak na urządzenia, ale jak na obraz będący elementem wyposażenia wnętrza, a to za sprawą samego wyglądu oraz możliwości wyświetlania różnego rodzaju obrazów zamiast standardowego czarnego ekranu.

Biorąc pod uwagę częstość innowacji wprowadzanych w branży telewizyjnej, można przypuszczać, że koreański koncern szykuje coś wyjątkowego, gdyż w dniu 22 października 2018 roku Samsung Electronics złożył do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej wniosek o rejestrację nowego znaku towarowego "The Window", co po angielsku oznacza okno.

O czym to świadczy? Faktem jest, że może to być zwykły wybieg Samsunga na przyszłość, lecz zestawiając ze sobą chociażby innowacje w tej branży wprowadzane przez koreańskiego giganta, poprzednią serię "The Frame", a przede wszystkim fakt, że za 2 miesiące odbywać się będą targi CES 2019, kiedy to mają premiery najnowsze i najbardziej innowacyjne urządzenia  - można przypuszczać, że wówczas poznamy nowy produkt z serii telewizorów, gdyż to właśnie dla tej kategorii został zgłoszony znak. Mówi się, że Samsung chciałby w końcu zaprezentować technologię przezroczystego ekranu, który swoim charakterem nawiązywać będzie właśnie do okien.

Warto odnotować, że nie jest to pomysł rodem z science fiction, albowiem koreański producent pierwsze ekrany tego typu prezentował w 2011 roku na targach CeBIT, a mijający okres z pewnością pozwolił na udoskonalenie tej technologii. Także inni producenci pracują nad tego typu rozwiązaniami, np. Panasonic w 2016 roku opublikował prototyp przezroczystego telewizora. Na korzyść Samsunga przemawiają także ostatnie telewizory z trybem Ambient, które imitował efekt przezroczystości poprzez wyświetlenie np. wzoru ściany. W każdym bądź razie, za dwa miesiące można spodziewać się nowego rozwiązania po stronie Samsunga.

 

Czytaj dalej...

Opłaty licencyjne powodem upadłości?

Zazwyczaj prawo ochronne na znak towarowy kojarzy się z rozwojem marki oraz płynącymi z tego zyskami. Uprawnione firmy oferują na rynku multum różnorodnych towarów, które pośród szeregu konkurencji wyróżniają się właśnie zarejestrowanymi znakami towarowymi. Jednak opisana poniżej historia ukazuje, że czasami znak towarowy oraz związane z nim kwestie podatkowe mogą być gwoździem do trumny dla niektórych firm.

O negatywnych konsekwencjach związanych ze znakami towarowymi przekonała się polska spółka Famur S.A., u której Naczelnik Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Krakowie przeprowadził kontrolę celno-skarbową dotyczącą podatku dochodowego od osób prawnych od dochodów osiągniętych w latach 2013, 2014 i 2015.

W toku kontroli Naczelnik skupił się na transakcji przeniesienia znaków towarowych z Famur S.A. do Famur Brand Sp. z o. o. i zawarcia umowy na korzystanie ze zbytego znaku towarowego. Na mocy przedmiotowej umowy spółka korzystająca zobowiązana była do uiszczania opłat licencyjnych z tytułu korzystania ze znaku towarowego. To właśnie owe opłaty były przez spółkę Famur S.A. zaliczane do kosztów uzyskania przychodu, co zostało zakwestionowane przez organ skarbowy. W wyniku kontroli oraz stanowiska Naczelnika Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego na Famur S.A. został nałożony obowiązek zapłaty zaległego podatku dochodowego od osób prawnych w wysokości 17,7 mln zł. Ponadto, poza samym podatkiem spółka obciążona została odsetkami w kwocie ok. 4,4 mln zł. Łączna wysokość zaległości podatkowych wynosi zatem 22,2 mln zł.

Spółka, w odpowiedzi na wyniki kontroli wskazała, że sama transakcja przeniesienia znaków towarowych na Famur Brand Sp. z o. o., a następnie ponoszenie kosztów licencyjnych związanych z korzystaniem z owych znaków było zgodnie z ówczesnymi przepisami prawa, jak również było uzasadnione z ekonomicznego i gospodarczego punktu widzenia obu podmiotów. Co ciekawe, jak wskazuje kontrolowana spółka, wynik kontroli nie zawiera merytorycznego uzasadnienia takiego rozstrzygnięcia, co tym bardziej powoduje pokrzywdzenie Famur S.A. Jak wynika z oficjalnego komunikatu - spółka podjąć ma wszelkie przewidziane prawem środki odwoławcze mające na celu obronę własnego stanowiska i interesów spółki.

Analizując powyższą sytuację można dojść do wniosku, że organy podatkowe pomimo obowiązujących przepisów prawa i nakazu interpretowania niejasnych przepisów pozytywnie na rzecz podatników działają na ich niekorzyść. Samo licencjonowanie znaków towarowych jest bardzo popularne w obecnych czasach, a opłaty licencyjne w znacznej mierze są przez przedsiębiorców zaliczane właśnie do kosztów uzyskania przychodów, co chociaż w niewielkim stopniu ma obniżyć zobowiązania podatkowe względem państwa.

Powyższa sytuacja ukazuje jednak, że kontrola przeprowadzona po kilku latach może skutkować naliczeniem bardzo wysokiego podatku dochodowego, który w przypadku mniejszych firm może doprowadzić do ich upadku lub znacznego pogorszenia kondycji finansowej. Inaczej jest jednak w przypadku Famur S.A., bowiem spółka utworzyła wcześniej fundusz rezerwowy w wysokości 21,2 mln zł z przeznaczeniem na ewentualne zobowiązania publicznoprawne.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS