Opłaty licencyjne powodem upadłości?

Zazwyczaj prawo ochronne na znak towarowy kojarzy się z rozwojem marki oraz płynącymi z tego zyskami. Uprawnione firmy oferują na rynku multum różnorodnych towarów, które pośród szeregu konkurencji wyróżniają się właśnie zarejestrowanymi znakami towarowymi. Jednak opisana poniżej historia ukazuje, że czasami znak towarowy oraz związane z nim kwestie podatkowe mogą być gwoździem do trumny dla niektórych firm.

O negatywnych konsekwencjach związanych ze znakami towarowymi przekonała się polska spółka Famur S.A., u której Naczelnik Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Krakowie przeprowadził kontrolę celno-skarbową dotyczącą podatku dochodowego od osób prawnych od dochodów osiągniętych w latach 2013, 2014 i 2015.

W toku kontroli Naczelnik skupił się na transakcji przeniesienia znaków towarowych z Famur S.A. do Famur Brand Sp. z o. o. i zawarcia umowy na korzystanie ze zbytego znaku towarowego. Na mocy przedmiotowej umowy spółka korzystająca zobowiązana była do uiszczania opłat licencyjnych z tytułu korzystania ze znaku towarowego. To właśnie owe opłaty były przez spółkę Famur S.A. zaliczane do kosztów uzyskania przychodu, co zostało zakwestionowane przez organ skarbowy. W wyniku kontroli oraz stanowiska Naczelnika Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego na Famur S.A. został nałożony obowiązek zapłaty zaległego podatku dochodowego od osób prawnych w wysokości 17,7 mln zł. Ponadto, poza samym podatkiem spółka obciążona została odsetkami w kwocie ok. 4,4 mln zł. Łączna wysokość zaległości podatkowych wynosi zatem 22,2 mln zł.

Spółka, w odpowiedzi na wyniki kontroli wskazała, że sama transakcja przeniesienia znaków towarowych na Famur Brand Sp. z o. o., a następnie ponoszenie kosztów licencyjnych związanych z korzystaniem z owych znaków było zgodnie z ówczesnymi przepisami prawa, jak również było uzasadnione z ekonomicznego i gospodarczego punktu widzenia obu podmiotów. Co ciekawe, jak wskazuje kontrolowana spółka, wynik kontroli nie zawiera merytorycznego uzasadnienia takiego rozstrzygnięcia, co tym bardziej powoduje pokrzywdzenie Famur S.A. Jak wynika z oficjalnego komunikatu - spółka podjąć ma wszelkie przewidziane prawem środki odwoławcze mające na celu obronę własnego stanowiska i interesów spółki.

Analizując powyższą sytuację można dojść do wniosku, że organy podatkowe pomimo obowiązujących przepisów prawa i nakazu interpretowania niejasnych przepisów pozytywnie na rzecz podatników działają na ich niekorzyść. Samo licencjonowanie znaków towarowych jest bardzo popularne w obecnych czasach, a opłaty licencyjne w znacznej mierze są przez przedsiębiorców zaliczane właśnie do kosztów uzyskania przychodów, co chociaż w niewielkim stopniu ma obniżyć zobowiązania podatkowe względem państwa.

Powyższa sytuacja ukazuje jednak, że kontrola przeprowadzona po kilku latach może skutkować naliczeniem bardzo wysokiego podatku dochodowego, który w przypadku mniejszych firm może doprowadzić do ich upadku lub znacznego pogorszenia kondycji finansowej. Inaczej jest jednak w przypadku Famur S.A., bowiem spółka utworzyła wcześniej fundusz rezerwowy w wysokości 21,2 mln zł z przeznaczeniem na ewentualne zobowiązania publicznoprawne.

Czytaj dalej...

Warszawa M20 GT w konflikcie z Fordem

Na początku września 2018 roku na Forum Ekonomicznym w Krynicy miała miejsce premiera prototypu nowej wersji kultowego samochodu Warszawa. Nowy model otrzymał oznaczenie M20 GT, które ściśle nawiązuje do sportowego charakteru auta. Autorem nowego modelu jest krakowska spółka KHM Motor Poland (dawniej Aquila Automotive Poland), której zdaniem nowe auto ze stajni Warszawy ma nawiązywać do kultowego już modelu M20, przy jednoczesnym zachowaniu najnowszych rozwiązań technologicznych.

Warto odnotować, że prezes spółki, Zdzisław Kula, do 2023 roku jest uprawnionym do wyłącznego używania znaku towarowego "Warszawa".

Na prezentacji prezes krakowskiej spółki wskazał, że motorem napędowym jest jednostka pochodząca z innego, legendarnego samochodu - Forda Mustanga GT 2016, a mianowicie silnik Ford Performance 5.0 V8 o mocy 420 KM, który ma zagwarantować pięknie brzmiący dźwięk silnika oraz bardzo wysokie osiągi. Ponadto, zdaniem KHM Motor Poland podzespoły do nowego projektu miał dostarczać Ford Europe. Także wygląd nadwozia miał być wzorowany na coupé Forda Mustanga.

To właśnie oświadczenia o ścisłej współpracy krakowskiej spółki z Fordem doprowadziło do konfliktu w branży motoryzacyjnej. Jak oświadczył Andrzej Gołębiowski z Ford Polska Sp. z o.o. - obie spółki nie zawarły żadnej umowy w zakresie współpracy nad nowym modelem Warszawy, z kolei KHM Motor Poland nie ma prawa do posługiwania się zastrzeżonymi znakami towarowymi Forda. Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Forda "W związku z ukazującymi się w mediach informacjami na temat rzekomej współpracy firmy KHM Motor Poland z Ford of Europe przy realizacji projektu Warszawa M20 GT informujemy, iż nie została podpisana żadna umowa dotycząca jakiejkolwiek kooperacji Forda ze wspomnianą firmą. Używanie logotypu Ford na stronie internetowej KHM Motor Poland z informacją o takowej współpracy jest bezpodstawne i bezprawne".

Z powyższego wynika wprost, że choć polska spółka przy produkcji Warszawy M20 GT wykorzystała co prawda nadwozie i podzespoły Forda Mustanga GT, to jednak nie porozumiała się w tej kwestii z samymi twórcami owego modelu.

W odpowiedzi na stanowisko Forda, KHM Motor Poland oficjalnie przeprosiła oraz przyznała się do nieuprawnionego umieszczenia na swojej stronie internetowej znaku towarowego należącego do Forda. Zgodnie z oficjalnym komunikatem "Naszą intencją nie było w żadnym zakresie komercyjne skorzystanie z wartości Państwa znaku, ani też wykorzystanie w jakikolwiek sposób do uzyskania materialnych korzyści z jego umieszczenia. Znak Ford został użyty z szacunku i wdzięczności do marki, której części zostały wykorzystane do prototypu samochodu Warszawa M20 GT". Dalej, krakowska spółka wskazała, że w zaprezentowanym prototypie wykorzystano wyprodukowane dla Forda części, za zgodą uzyskaną od Peter Sauer & Sohn KG Dieburg w dniu 18 listopada 2016 roku. Ponadto, polska firma przyznała, że faktycznie nie podpisała żadnej umowy o współpracy z Fordem, ani jego przedstawicielem, a opublikowana informacja wynikła z braku oficjalnego komunikatu ze strony KHM Motor Poland.

Powyższa sytuacja jednoznacznie wskazuje, że brak weryfikacji pewnych informacji przed oficjalnym zaprezentowaniem nowego produktu może doprowadzić nie tyle do konfliktu pomiędzy konkurencyjnymi firmami, ale w najgorszym wypadku także do wstrzymania produkcji. Aktualnie brak jest informacji o kolejnych krokach podejmowanych przez koncern Forda.

Czytaj dalej...

Christian Louboutin wygrał podeszwy

Pomimo faktu, że niniejszy artykuł nie jest stricte o wzorze przemysłowym – warto poruszyć kwestię będącą przedmiotem sprawy, gdyż z uwagi na swój charakter, niewątpliwie mogłaby stanowić znany i rozpoznawalny na całym świecie wzór przemysłowy. Mianowicie chodzi o znane buty z charakterystyczną czerwoną podeszwą Christiana Louboutina.

Spór zaczął się w 2012 roku kiedy to holenderska spółka Van Haren wprowadziła na rynek buty na wysokich obcasach z charakterystyczną czerwoną podeszwą. Sprawa nie mogła zostać potraktowana obojętnie przez Christiana Louboutina, z uwagi na fakt, iż był on uprawnionym do znaku towarowego zarejestrowanego w Urzędzie Własności Intelektualnej Państw Beneluksu. Przedmiotowy znak został zarejestrowany i opisany w następujący sposób: „Znak towarowy utworzono z koloru czerwonego (Pantone 18‑1663TP) naniesionego na podeszwę buta zgodnie z przedstawieniem (kontur buta nie stanowi części znaku towarowego, lecz służy wyłącznie uwidocznieniu umiejscowienia znaku towarowego)”, co niewątpliwie było zbieżne z ofertą holenderskiej spółki.

W dniu 10 kwietnia 2013 roku dokonano zmian w zgłoszeniu spornego znaku towarowego poprzez ograniczenie zakresu ochrony przyznanej przez ten znak towarowy do „obuwia na wysokich obcasach (z wyjątkiem obuwia ortopedycznego)”.

Z uwagi na zaistniałą sytuację, w dniu 27 maja 2013 roku przeciwko spółce Van Haren zostało wystosowane powództwo o naruszenie prawa ochronnego na w/w znak towarowy. Dnia 17 lipca 2013 roku sąd wydał wyrok zaoczny, w którym częściowo uwzględnił powództwo Christiana Louboutina. Holenderska spóła w odpowiedzi wniosła o unieważnienie spornego znaku z uwagi na fakt, iż prawo europejskie niejako zakazuje objęcia ochroną kształtów, jeżeli znacznie zwiększa to wartość produktu.

Sprawą zajmował się sąd rejonowy w Hadze, który finalnie zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem prejudycjalnym „Czy pojęcie kształtu w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) dyrektywy [2008/95] (w wersjach językowych niemieckiej, angielskiej i francuskiej [tej dyrektywy], odpowiednio: Form, shape i forme) jest ograniczone do trójwymiarowych cech towaru, takich jak (przedstawione trójwymiarowo) kontury, rozmiar i objętość towaru, czy też przepis ten dotyczy także innych (niż trójwymiarowe) cech towaru, takich jak kolor?”.

W lutym 2018 roku wydawało się, że Christian Louboutin przegra spór, a to za sprawą Rzecznika Generalnego ETS, który w opinii wskazał, że odmowa zarejestrowania kombinacji koloru i kształtu jako znaku towarowego jest dopuszczalna.

Jednak w dniu 12 czerwca 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok (C‑163/16), w którym stwierdził, iż wobec braku w dyrektywie 2008/95 jakiejkolwiek definicji pojęcia „kształtu”, określenia znaczenia i zakresu tego terminu należy – w myśl utrwalonego orzecznictwa Trybunału – dokonać zgodnie z jego zwykłym znaczeniem w języku potocznym, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontekstu, w którym pojęcie to zostało użyte, a także celów uregulowania, którego jest ono częścią (zob. analogicznie wyrok z dnia 3 września 2014 r., Deckmyn i Vrijheidsfonds, C‑201/13, EU:C:2014:2132, pkt 19). Trybunał podkreślił, że o ile jest prawdą, że kształt towaru lub części towaru odgrywa rolę przy wyodrębnieniu koloru w przestrzeni, o tyle nie można jednak stwierdzić, że oznaczenie jest tworzone przez ten kształt, gdy zgłoszenie znaku towarowego ma na celu ochronę nie tyle tego kształtu, ile jedynie zastosowania danego koloru w szczególnym umiejscowieniu na wspomnianym towarze. W rezultacie, odpowiadając na pytanie prejudycjalne Trybunał wskazał, że "artykuł 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/95/WE z dnia 22 października 2008 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych należy interpretować w ten sposób, że oznaczenie przedstawiające kolor naniesiony na podeszwę buta na wysokim obcasie, takie jak rozpatrywane w postępowaniu głównym, nie składa się wyłącznie z „kształtu” w rozumieniu tego przepisu.".

Co oznacza owy wyrok? To, że Christian Louboutin może i mógł zarejestrować swoje charakterystyczne czerwone podeszwy jako znak towarowy. Jednak nim spór oficjalnie dobiegnie końca - sprawa musi wrócić do sądu rejonowego w Hadze, który w tym wypadku musi liczyć się z powyższym wyrokiem Trybunału. Taki finał należy niewątpliwie uznać za sukces Louboutina, który od dzisiaj może skutecznie przeciwstawiać się swoim naśladowcom.

Czytaj dalej...

Znak towarowy, a firma przedsiębiorcy

Bardzo często w praktyce obrotu okazuje się, że firmę przedsiębiorcy utożsamia się z jego znakiem towarowym. Wynika to z faktu, że przedsiębiorcy korzystają z jednego oznaczenia w każdej z tych form. Firma i znak towarowy mogą, lecz nie muszą być tożsame. W świetle prawa i w kwestii ochrony tych zasobów przedsiębiorstwa występują natomiast istotne różnice.

Firma przedsiębiorcy i jej ochrona

Zgodnie z treścią artykułów 432-4310 kodeksu cywilnego firma jest indywidualizującym oznaczeniem przedsiębiorcy występującego w obrocie gospodarczym. Oznacza ona nazwę, pod którą przedsiębiorca prowadzi działalność gospodarczą lub zawodową. Działanie pod firmą jest nakazem ustawowym i każdy przedsiębiorca powinien się nią posługiwać, nabywając prawa i zaciągając zobowiązania, a także występować pod nią w postępowaniu sądowym oraz administracyjnym. Firmą osoby fizycznej jest zasadniczo jej imię i nazwisko, a osoby prawnej – nazwa.

W myśl kodeksu cywilnego przedsiębiorca, którego prawo do firmy zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, o ile jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie, naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanych przez osobę, która dopuściła się naruszenia.

Znak towarowy i jego ochrona

W myśl art. 120 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej znakiem towarowym może być oznaczenie (niekoniecznie słowo!), którego celem jest odróżnianie towarów bądź usług jednego przedsiębiorstwa od towarów lub usług innego przedsiębiorstwa funkcjonujących na ryku. W celu uzyskania dla takiego oznaczenia ochrony prawnej, należy dokonać jego rejestracji w Urzędzie Patentowym RP. Wynikiem rejestracji jest nabycie prawa ochronnego na znak towarowy, polegającego na możliwości wyłącznego używania znaku w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Czas trwania prawa ochronnego wynosi 10 lat od daty zgłoszenia znaku towarowego w Urzędzie Patentowym i może być przedłużany.

Osoba, której prawo ochronne na znak towarowy zostanie naruszone, może posłużyć się następującymi mechanizmami ochronnymi: roszczeniem o zaniechanie naruszeń, roszczeniem o wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a gdy naruszenie jest zawinione dodatkowo roszczeniem o naprawienie szkody na zasadach ogólnych kodeksu cywilnego albo przez zapłatę kwoty odpowiadającej opłacie licencyjnej, lub też innemu wynagrodzeniu. Uprawnionemu do znaku towarowego przysługuje również roszczenie prewencyjne polegające na możliwości żądania zaprzestania działań grożących naruszeniem znaku towarowego.

Co oczywiste, bardzo często zdarza się sytuacja, w której znak towarowy chroniony przez przedsiębiorcę jest identyczny z jego firmą. W takim przypadku to samo oznaczenie służy jednocześnie identyfikacji przedsiębiorcy oraz oferowanych przez niego towarów lub usług. Ma to znaczny wpływ na budowanie silnej i rozpoznawalnej marki.

Kolizja firmy ze znakiem towarowym innego przedsiębiorcy

Co jednak w sytuacji, gdy znak towarowy, który pragnie chronić jeden przedsiębiorca, jest identyczny z firmą innego przedsiębiorcy?

Sytuacje, w których dwóch różnych przedsiębiorców używa tego samego oznaczenia, choćby w innym charakterze, nie są w dzisiejszych czasach częste z uwagi na szeroki dostęp do informacji o innych uczestnikach rynku, ciągle jednak się zdarzają. W celu dochodzenia w takiej sytuacji praw, najistotniejsze dla przedsiębiorcy w ewentualnym sporze będzie wykazanie przysługującego pierwszeństwa używania oznaczenia.

Analiza podobnych przypadków (dla przykładu choćby świeża sprawa znaku towarowego LAGUIOLE, wyrok z dnia 5 kwietnia 2017 r., sygn. sprawy C-598/14) pozwala pokusić się o stwierdzenie, że co do zasady: jeżeli znak towarowy został zarejestrowany wcześniej niż firma, to prawo używania tego oznaczenia uzyska właściciel znaku; jeżeli natomiast wcześniej została zarejestrowana firma, to działający pod nią przedsiębiorca uzyska to prawo.

W dzisiejszych czasach w procesie prowadzenia przedsiębiorstwa kreatywność i oryginalność jest nieodzowna, aby zminimalizować ryzyko sporów czy  konfuzji wśród odbiorców towarów i usług. Niezwykle istotne jest, by przedsiębiorcy używali swoich oznaczeń – czy to firm, czy znaków towarowych - świadomie i zarządzali kapitałem intelektualnym tak, aby nie narażać się na problemy. Warto także zapewnić używanym przez przedsiębiorców oznaczeniom pełną ochronę i w ten sposób najskuteczniej zabezpieczyć się przed naruszycielami.

Czytaj dalej...

Właściwość Urzędu Patentowego RP

Decyzją ze stycznia 2005 roku, Urząd Patentowy RP udzielił na rzecz K. D. prawa z rejestracji wzoru przemysłowego "Butelka" z pierwszeństwem od 4 sierpnia 2003 roku.

W maju 2006 roku T. Sp. z o.o. złożyła do Urzędu Patentowego RP wniosek o unieważnienie prawa ochronnego na w/w wzór przemysłowy. Jako uzasadnienie swojego interesu prawnego wnioskodawca wskazał fakt, iż jest uprawnionym z tytułu praw ochronnych m.in. na znaki towarowe: słowny i słowno-graficzny, które są naruszane przez rejestrację spornego wzoru przemysłowego "Butelka". Zdaniem wnioskodawcy, sporny wzór posiada kształt i ornamentację łudząco podobną do jego znaków towarowych, których prawo ochronne obowiązuje z pierwszeństwem od 15 sierpnia 1998 roku.

W odpowiedzi na wniosek uprawniony wniósł o jego oddalenie z uwagi na fakt, iż wykorzystanie elementu nazwy i kształtu Statuy Wolności nie narusza praw wnioskodawcy, bowiem samo dzieło niewątpliwie należy do światowego dziedzictwa kulturowego. Ponadto, oceniając różnice spornych znaków i wzoru postrzeganych jako całość - nie można stwierdzić, że sporny wzór narusza prawa wnioskodawcy.

Urząd Patentowy RP na podstawie art. 97 § 1 pkt 4 KPA w zw. z art. 256 ust. 1 PWP postanowieniem z maja 2007 roku zawiesił z urzędu postępowanie w sprawie do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym sprawy naruszenia praw ochronnych na znaki towarowe wnioskodawcy w wyniku wykorzystywania przez uprawnionego spornego wzoru przemysłowego. Organ wskazał, iż wnioskodawca jako uprawniony z tytułu praw ochronnych na znaki towarowe posiada interes prawny w żądaniu unieważnienia prawa ochronnego na sporny wzór przemysłowy. Zdaniem organu sporne prawo może doprowadzić do ograniczenia zagwarantowanej swobody działalności gospodarczej twórcy, tj. wnioskodawcy. Tym samym zarzuty ograniczają się do tego, że zgłoszony sporny wzór przemysłowy, zawierający w sobie znaki towarowe wnioskodawcy stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Owa okoliczność, tj. czyn nieuczciwej konkurencji oraz dochodzenie roszczeń z tytułu naruszeń praw ochronnych na znaki towarowe - zdaniem organu nie należą do właściwości Urzędu Patentowego RP, lecz sądów powszechnych zgodnie z art. 17 i art. 4791 § 2 KPC i art. 284 pkt 6 PWP. Urząd Patentowy z kolei jest właściwy jedynie do sprawy dotyczącej unieważnienia wzoru przemysłowego, pod warunkiem, że wnioskodawca przedłoży do akt sprawy stosowny wyrok sądu.

Nie zgadzając się z postanowieniem organu - strony niniejszego sporu wniosły o jego uchylenie. Zdaniem T. Sp. z o.o. organ błędnie założył, iż istnieje spór co do podmiotu, któremu przysługują uprawnienia do znaków towarowych. Z kolei zdaniem K. D. Urząd Patentowy RP winien być także kompetentny do rozpoznania zarzutów w zakresie wzajemnej kolizji praw, które zostały udzielone przez ten sam organ.

Postanowieniem ze stycznia 2008 roku Urząd Patentowy RP podtrzymując swoją dotychczasową argumentację utrzymał w mocy postanowienie w przedmiocie zawieszenia postępowania.

Na powyższe postanowienie skargę do WSA w Warszawie złożyła T. Sp. z o.o., która zarzuciła naruszenie art. 97 § 1 pkt 4 KPA polegające na błędnej wykładni polegającej na przyjęciu, że rozpatrzenie sprawy z wniosku o unieważnienie prawa z rejestracji spornego wzoru jest uzależnione od uprzedniego rozstrzygnięcia zagadnienia wstępnego w postaci orzeczenia sądu powszechnego w przedmiocie naruszenia praw do znaków towarowych. Ponadto, spółka zarzuciła m.in. prostoty postępowania, naruszenie zasady szybkości, zasady swobodnej oceny dowodów przez stawianie nieuzasadnionego wymogu dodatkowego postępowania cywilnego, jak również brak wyczerpującego rozpatrzenia sprawy oraz właściwej interpretacji materiału dowodowego.

W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP wniósł o jej oddalenie.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznając sprawę wskazał, iż stanowisko organu nie znajduje  uzasadnienia ani w okolicznościach ani w stanie prawnym dotyczącym powyższej sprawy. Zdaniem Urzędu Patentowego RP podstawę obu zaskarżonych postanowień stanowi art. 97 § 1 pkt 4 KPA. Zdaniem sądu z wniosku o unieważnienie prawa ochronnego na wzór przemysłowy wynika, iż podstawą unieważnienia jest art. 117 ust. 2 PWP, bowiem zarzut naruszenia art. 106 PWP został cofnięty przez skarżącego. WSA wskazał, iż Urząd Patentowy RP jest właściwy do rozstrzygnięcia żądania unieważnienia prawa z rejestracji w każdym przypadku także na podstawie art. 117 ust. 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 roku Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1117 ze zm.). Ustalenie, czy w sprawie zachodzi przesłanka uzasadniająca w świetle powołanego przepisu unieważnienie prawa należy zatem do wyłącznej właściwości Urzędu Patentowego RP. Idąc dalej, sąd wskazał, iż "przesłanką unieważnienia ustaloną w art. 117 ust. 2 PWP nie jest bowiem naruszenie prawa wyłącznego, tylko stwierdzenie, że wykorzystywanie wzoru przemysłowego narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich, a na takim twierdzeniu skarżąca opiera swoje żądanie unieważnienia spornego wzoru". Tym samym w sprawie nie występuje zagadnienie wstępne, bowiem właściwym organem do rozstrzygnięcia spraw dotyczących roszczeń o naruszenie praw wyłącznych jest sąd powszechny. Wobec powyższego sprawa dotycząca tego, czy doszło do naruszenia praw majątkowych zgodnie z w/w przepisem należy do organu, z kolei kwestia naruszenia prawa wyłącznego i roszczenia cywilnoprawne z tym związane stanowią zagadnienia odrębne, będące przedmiotem innych postępowań.

Wobec powyższego sąd stwierdził, iż działanie Urzędu Patentowego RP skutkowało naruszeniem art. 97 § 1 pkt 4 KPA i w rezultacie wydaniem wadliwych postanowień. Tym samym WSA w Warszawie wyrokiem z dnia 4 listopada 2008 roku (VI SA/Wa 1053/08) uchylił zaskarżone postanowienie oraz poprzedzające je postanowienie oraz stwierdził, iż nie podlegają one wykonaniu.

Czytaj dalej...

Deadmau5 walczy z fanką o imię kota “Meowingtons”

Kot o imieniu Meowingtons jest obecnie w centrum sporu o znak towarowy. Meowingtons jest biało-czarnym kotem zaadoptowanym przez znanego DJ - Deadmau5. Znak „Meowingtons” jest obecnie zarejestrowany na rzecz Emmy Bassiri, jednak Deadmau5 grozi, że doprowadzi do unieważnienia znaku. DJ, który w rzeczywistości nazywa się Joel Zimmerman, twierdzi, że zaczął publicznie używać nazwy „Meowingtons” w 2010 roku. „The Meowingtons” jest w rzeczywistości całą marką – kilka kont na serwisach społecznościowych jest prowadzonych pod tą nazwą. Jest także linia słuchawek o nazwie “Meowingtons”. Co więcej, nazwą tą są opatrywane produkty Deadmau5. A przy tym cały branding jest ściśle związany z marką Deadmau5.

Kiedy 2015 r. Zimmerman zapragnął uzyskać ochronę na nazwę “Meowingtons” okazało się, że jest ona już zarejestrowana jako znak przez Emmę Bassiri. Bassiri używa tej nazwy w związku z internetową sprzedażą produktów dla kotów, którą rozpoczęła w 2014 r.

Zimmerman twierdzi, że Bassiri wiedziała, że nazwa “Meowingtons” jest związana z jego działalnością i chciała skorzystać z tego nawiązania, skoro jest jego obserwatorką na portalach społecznościowych, a nawet opublikowała zdjęcie prawie, że identycznego kota. Powiedział, że kilkukrotnie kierował wezwania do zaprzestania używania nazwy, jednak Bassiri odmawiała zastosowania się do żądań.

Zdaniem Zimmermana, ryzyko konfuzji wśród konsumentów jest duże i już parę osób pytało go czy jest jakoś związany z działalnością sklepu internetowego. Co więcej, używanie znaku przez panią Brassiri powoduje szkodę dla reputacji jego marki, z tego względu, że firma Brassiri otrzymała ocenę “F” od the Better Business Bureau, z zarzutem dotyczącym jakości produktów, obsługi klienta i wprowadzającej w błąd reklamy. Te frustracje klientów mogą odbić się na postrzeganiu marki Zimmermana “Meowingtons”.

Zimmerman twierdzi, że został pozbawiony możliwości rejestracji znaku towarowego i kontrolowania swojej własności intelektualnej. Jeżeli sytuacja nie zostanie rozwiązana, zamierza wstąpić na drogę sądową.  

Czytaj dalej...

Coca-Cola walczy o „Zero”

Kto by pomyślał, że pojedyncze słowa, jak np. „zero”, mogą okazać się dla niektórych tak wartościowe? Coca-Cola już od 13 lat próbuje zdobyć w Stanach Zjednoczonych monopol, zgłaszając jako znak towarowy słowo „Zero”. Pierwsze zgłoszenie zostało złożone w 2003 r. i obejmowało ono napoje zawierające zero kalorii, w tym Coca-Colę Zero. W ostatecznym rachunku Coca-Cola zgłosiła 17 znaków, takich jak „Cherry Coke Zero”, „Vanilla Coke Zero” i inne.

W niedawnej decyzji the Trademark Trial and Appeal Board (TTAB) orzekła, że Coca-Cola nie ma prawa wyłącznego do słowa „Zero”. Coca-Cola otrzymała jednak znak na linię napojów bezalkoholowych. Decyzja ta dotyczy sporu Coca-coli z konkurencyjnym producentem napoi Dr Pepper. W 2007 r. Dr Pepper, który także produkuje napój, w którego nazwie używa słowa „zero” - Diet Rite Pure Zero, sprzeciwił się zgłoszeniom Coca-Coli zarzucając, że  słowo „zero” jest wyrażeniem używanym powszechnie jako skrót od „zero kalorii” i niesłusznym byłoby przyznawanie tylko jednemu podmiotowi na rynku wyłączności używania tego słowa w stosunku do napojów bezalkoholowych. Jednakże w swojej decyzji z 23 maja the TTAB stwierdziło, że używanie przez Coca-Colę słowa „zero” w stosunku do napojów bezalkoholowych sprawiło, iż oznaczenie to nabyło charakteru odróżniającego i może być zarejestrowane jako znak towarowy. Poza tym, TTAB zostawiło otwarte drzwi na przyszłe rejestracje znaków zawierających słowo „zero” sugerując, że Dr Pepper także może zarejestrować sobie jako znak nazwę swojego napoju „Diet Rite Pure Zero” z tego względu, że jest to cała nazwa produktu, nie zaś pojedyncze słowo „zero”.

Wygrana Coca-Coli umożliwia jej łatwiejsze ściganie jej naśladowców. Co więcej, gra była dla Coca-Coli warta świeczki, gdyż w rzeczywistości coraz bardziej zwracamy uwagę na to, co jemy i pijemy i staramy się unikać sztucznych substancji słodzących. Podobno określanie napoi jako „diet” (dietetyczny) nie jest aż tak skuteczne, jak właśnie używanie słowa „zero”. Potwierdza to fakt, iż w 2015 r. globalna sprzedaż Coca-Coli Zero wzrosła o 6%, podczas gdy sprzedaż Diet Coke o 6% spadła. Diet Coke nadal jest najlepiej sprzedającą się na świecie dietetyczną colą z 4,8% udziału w 168 miliardowym rynku napoi, jednak udziały Coca-Coli Zero wzrosły drastycznie w ciągu ostatniej dekady z 0,5% do aż 3%.

Czytaj dalej...

Kardashianki walczą o znaki towarowe

Siostry Kardashian zyskały sławę po emisji swojego reality show Z kamerą u Kardashianów, a także z licznych przedsięwzięć gospodarczych. Najbardziej znaną z Kardiashianek jest Kim, która w 2014 r. wyszła za mąż za amerykańskiego rapera Kanye Westa. W 2012 roku magazyn Forbes umieścił ją na 7 miejscu listy najbardziej wpływowych postaci show-biznesu. Kardashianki są także uwikłane w wiele sporów dotyczących znaków towarowych, które miały miejsce w ubiegłym roku.

W ostatnim sporze siostry próbowały powstrzymać przyznanie ochrony prawnej ich przyszłej bratowej, Blac Chyna, na znak, który będzie po ślubie jej przyszłym nazwiskiem. W maju 2016, Chyna (prawdziwe nazwisko Angela Renee White) wniosła o rejestrację wyrażenia  „Angela Renee Kardashian” jako znak towarowy w klasie 35 (reklama) oraz 41 (rozrywka). Nie spodobało się to jednak siostrom Kardashian. W grudniu wniosły one sprzeciw twierdząc, że rejestracja znaku może doprowadzić do wprowadza w błąd, rozmycia ich znaków i powodować fałszywe sugestie powiązań lub też wpłynąć negatywnie na ich reputację.  Kardashianki same posiadają znaczną liczbę zarejestrowanych znaków, w tym „Kardashian” i „Kardashians” w klasie 35 i 41. Kardashianki podobno nie mają nic przeciwko nowej bratowej, nie zgadzają się jedynie na zmianę nazwiska, która ich zdaniem ma jedynie na celu wykorzystanie go przez Blac do własnych celów.

Z kolei w lutym 2016 r. australijska gwiazda muzyki pop Kylie Minogue złożyła sprzeciw wobec zgłoszenia przez Kylie Jenner, przyrodnią siostrę Kardiashianek, znaku „Kylie”. Jenner zgłosiła swój znak w odniesieniu do usług reklamowych. Postępowanie to zostało na razie zawieszone w celu zawarcia ugody.

Kardiashanki są córkami  Roberta Kardashiana, znanego amerykańskiego prawnika, który zmarł na raka przełyku w 2003 roku, a który zasłynął broniąc swojego przyjaciela O.J. Simpsona sądzonego o morderstwo swojej żony. Nie dziwi więc, że córki Kardashiana z taką zaciekłością bronią swojego nazwiska przez nieuprawnionym wykorzystywaniem go., 

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS