Aktualności Kancelarii & Patent News

Aktualności Kancelarii & Patent News (94)

Nowa definicja znaku towarowego

Dzień 11 grudnia 2018 roku będzie szczególnym dniem dla wielu przedsiębiorców i nie tylko. Otóż tego dnia Rada Ministrów przyjęła nowelizację ustawy Prawo Własności Przemysłowej w zakresie przedłożonym jej przez ministra przedsiębiorczości i technologii.

Czego dotyczy owy projekt? Otóż nowelizacja zakłada m.in. przyjęcie nowej definicji znaku towarowego oraz nałożenie na Urząd Patentowy RP obowiązku informowania o konieczności uiszczenia opłaty za znak. Co do samej istoty wprowadzonych zmian - wynikają one przede wszystkim z konieczności wdrożenia unijnej dyrektywy 2015/2436, która ma na celu zbliżenie ustawodawstw państw Unii Europejskiej dotyczących znaków towarowych.

Odnosząc się do definicji znaku towarowego - nastąpiła tu istotna zmiana, a mianowicie zrezygnowano z konieczności przedstawiania znaku w sposób graficzny. Tym samym "znakiem towarowym będzie mogło być każde oznaczenie, umożliwiające odróżnienie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa, z możliwością przedstawienia takiego znaku w rejestrze znaków towarowych w sposób pozwalający jednoznacznie ustalić przedmiot ochrony udzielonej na ten znak". Jak można przeczytać w komunikacie na stronie rządowej - wprowadzona zmiana wynika z postępu technologicznego, który ma związek z powstawaniem nietypowych znaków, np. zapachowych, dźwiękowych oraz hologramów.

Drugą istotną zmianą, która została przyjęta - jest odformalizowanie sposobu przedłużania ochrony znaku towarowego, co oznacza, że do wydłużenia prawa ochronnego na znak towarowy wystarczające będzie wniesienie opłaty na kolejny okres ochronny, a nie jak dotychczas konieczność złożenia pisemnego wniosku i wydania decyzji w tej materii. Dodatkowo, Urząd Patentowy RP zobowiązany będzie do poinformowania uprawnionego podmiotu o zbliżającym się terminie wniesienia opłaty za kolejny okres ochronny znaku towarowego.

Jak widać, powyższe zmiany mają na celu niejako nadążenie za postępem, który cały czas przyspiesza, przy jednoczesnym ułatwieniu załatwiania spraw przez podmioty uprawnione.

Zmiany wejdą w życie 14 stycznia 2019 roku i szacuje się, że obejmą ok. 2 milionów przedsiębiorstw.

Czytaj dalej...

Słowo „basic” wprowadza klientów w błąd

W ostatnim czasie Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie rozstrzygnął ciekawy spór dwóch polskich firm działających w branży kosmetycznej, który w głównej mierze dotyczył popularnego słowa "basic".

Otóż istota sporu sprowadzała się do tego, że firma A złożyła w Urzędzie Patentowym RP wniosek o rejestrację znaku towarowego zawierającego słowo "basic", na co firma B wniosła sprzeciw, gdyż zgłoszony znak jest jej zdaniem bardzo podobny do innego znaku zarejestrowanego na rzecz firmy B z wcześniejszą datą pierwszeństwa. W uzasadnieniu sprzeciwu wskazano, że oba znaki towarowe zawierają tożsamy element jakim jest słowo "basic". Z języka angielskiego słowo to oznacza "podstawowy, fundamentalny, zasadniczy", w związku z czym dla klientów, którzy władają językiem angielskim użyte słowo będzie identyczne w przypadku obu przeciwstawnych znaków towarowych, co w rezultacie może doprowadzić do sytuacji, w której potencjalni konsumenci mogą utożsamiać produkty oznaczone znakiem firmy A jako nowa linia kosmetyków firmy B. Takie wrażenie wspomagać ma dodatkowo skromna grafika zastosowana w przypadku obu znaków. Firma B wskazała dodatkowo, że ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd potęguje okoliczność, że kosmetyki są towarami powszechnego użytku, a tym samym są nabywane w sposób spontaniczny w trakcie codziennych zakupów.

Urząd Patentowy RP po rozpoznaniu sprawy unieważnił sporny znak towarowy. W uzasadnieniu wskazano, że po całościowym porównaniu obu znaków - słowo "basic" stanowi w nich rolę przewodnią z uwagi na fakt, iż to odgrywa w nich istotną rolę niezależnie od tego w jakiej formie (czcionka) oraz w jaki sposób zostało umiejscowione na grafice (kolorystyka). Zdaniem organu w obu przypadkach słowo "basic" wypełnia znaczną część tych znaków towarowych, co skutkuje ich znacznym podobieństwem na płaszczyźnie fonetycznej, ale także wizualnej. Ponadto, Urząd Patentowy RP wskazał, iż przeciętny konsument z uwagi na mało oryginalne grafiki obu znaków może nie pamiętać ich wizualnej strony, a tym samym skupiać się będzie na angielskim słowie "basic", które w obu przypadkach ma takie samo znaczenie, czego efektem będzie wprowadzenie w błąd potencjalnych odbiorców, gdyż widząc obok siebie towary oznaczone spornymi znakami mógłby uznać, że pochodzą one z jednego źródła.

Firma A nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem zaskarżyła wydaną decyzję do WSA w Warszawie.

Sąd rozpoznając sprawę podzielił stanowisko Urzędu Patentowego RP wskazując, iż znaczne podobieństwo obu znaków skutkowało zaostrzeniem kryteriów porównawczych. WSA podkreślił, że organ dokonał porównania na płaszczyźnie znaczeniowej, wizualnej oraz fonetycznej, czego efektem było stwierdzenie, że w oparciu o całościowe porównanie - zgłoszony przez firmę A znak towarowy jest podobny do znaku firmy B przez co może wprowadzać w błąd potencjalnych odbiorców. Sąd zgodził się z Urzędem Patentowym i podkreślił, że w przypadku obu znaków mniejsze znaczenie ma warstwa wizualna, której celem jest jedynie dekoracja elementów słownych. Elementem odróżniającym i dominującym w przypadku przeciwstawnych znaków jest właśnie słowo "basic". WSA zaznaczył na koniec, że w przypadku towarów obu firm przeciętny konsument skupiać się będzie na słowie "basic", które ma najistotniejsze znaczenie, z kolei warstwa graficzna nie będzie wpływać na ich odróżnienie.

Wyrokiem z dnia 3 października 2018 roku (II GSK 849/18) Naczelny Sąd Administracyjny zgadzając się z ustaleniami Urzędu Patentowego RP oraz WSA utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj dalej...

Radosław Majdan vs. Chanel

Co ma wspólnego Radosław Majdan z Chanel? Nie chodzi tu o charytatywny mecz, w którym wystąpi on jako bramkarz, ani także o sesję reklamową jego żony, w której sygnować ona będzie nowe produkty znanej na całym świecie marki Chanel. Otóż powiązanie dotyczy nowego biznesu Radosława, a mianowicie jego spółki Vabun S.A.

Kto by się spodziewał, że były bramkarz reprezentacji Polski w piłce nożnej wejdzie na rynek perfum, a jednak mu się to udało, czego owocem jest nowa linia perfum – Vabun for Lady No.5. I tutaj właśnie pojawia się problem, bowiem kultowy zapach Chanel No.5 stworzony z około 80 starannie dobranych składników, który był używany m.in. przez Marilyn Monroe zdaniem Chanel mógł być inspiracją dla polskiej spółki.

W związku z powyższym, spółka Vabun S.A. na początku listopada 2018 roku otrzymała oficjalne pismo od kancelarii reprezentującej Chanel Sarl z siedzibą w Genewie, w którym zagraniczna spółka podniosła kwestie dotyczące sprzedaży, wyglądu oraz nazewnictwa nowej, polskiej linii perfum. Zdaniem Chanel istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że oznaczenie No.5 może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia perfum, na co rozsądnym rozwiązaniem byłoby zaprzestanie przez polską spółkę sprzedaży produktów oznaczonych spornym zwrotem.

W odpowiedzi na pismo, Vabun S.A. wskazała, że przestrzega ochrony praw wartości przemysłowej, a tym bardziej nigdy nie dopuściłaby się kopiowania lub naśladowania cudzych produktów. Odnosząc się zaś do nowej linii perfum, spółka wskazała, że nigdy nie czerpała, jak również nie inspirowała się oznaczeniami Chanel. Ponadto, spółka Radosława Majdana, porównując oba oznaczenia i linie perfum wskazała, iż "perfumy Vabun for Lady No.5 posiadają zupełnie inny znak towarowy, inny wygląd flakonika, inną nasadkę, inną barwę perfum oraz inną woń zapachu. Opakowanie oraz oznaczenia i opis produktu wykonane są innym kolorem na odmiennym tle oraz inną czcionką zarówno na opakowaniu, jak i na flakonie”.

Jednocześnie zarząd polskiej spółki poinformował, że sprawa została przekazana prawnikom celem szczegółowej analizy, a sama spółka nie wyklucza polubownego rozwiązania sporu poprzez wycofanie spornej linii perfum ze sprzedaży, a następnie dokonanie ich rebrandingu.

Z uwagi na fakt, że sprawa jest bardzo świeża, w najbliższej przyszłości można oczekiwać kroków po obu stronach sporu.

Czytaj dalej...

Czy smak można chronić?

Niejednokrotnie wspominaliśmy, że różnego rodzaju produkty podlegają różnej ochronie, np. logotypy jako znak towarowy, kształty i wygląd mebli jako wzór przemysłowy, jednak wybiegając dalej – czy można uznać, że smak podlega ochronie? Jeżeli tak to w jakim zakresie? W jakiej kategorii? Dokładnie tym zagadnieniem zajmował się w ostatnim czasie Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-310/17 (Levola Hengelo BV / Smilde Foods BV). Warto wskazać, iż nie tylko strony sporu czekały na rozstrzygnięcie tej sprawy, lecz także ogromna ilość przedsiębiorców oraz spółek z branży spożywczej działających na terenie Unii Europejskiej.

Sprawa opiera się na serku do smarowania z dodatkiem śmietany i ziół "Heksenkaas", który został wyprodukowany przez holenderską firmę po raz pierwszy w 2007 roku (aktualnie prawa do produktu przysługują spółce Levola). 

Następnie niemal 7 lat później, tj. w 2014 roku konkurencyjna firma Smilde rozpoczęła produkcję oraz zaopatrywanie sieci holenderskich supermarketów w podobny serek, który nazwała "Witte Wievenkaas".

Dostrzegając sytuację spółka Levola stwierdziła, że Smilde wytwarzając swój serek narusza jej prawa autorskie do smaku, w związku z czym wystąpiła do holenderskiego sądu o nakaz zaprzestania wytwarzania i sprzedaży konkurencyjnego produktu. Ponadto, spółka wskazała, że serek pomimo innej nazwy stanowi zwielokrotnienie serka "Heksenkaas" jako utworu.

Sąd apelacyjny Arnhem-Leeuwarden, któremu przyszło zajmować się sprawą zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem - czy smak produktu spożywczego może korzystać z ochrony na podstawie dyrektywy o prawie autorskim?

W wyroku z dnia 13 listopada 2018 roku Trybunał zanegował możliwość ochrony smaku produktu na zasadzie jakiej podlegają dzieła autorskie. W uzasadnieniu podano, że smak mógłby być przedmiotem ochrony w ramach prawa autorskiego tylko wtedy, gdy taki smak można by było zakwalifikować jako "utwór", co stanowiłoby oryginalną twórczość intelektualną autora. W tym przypadku, przedmiot ochrony przede wszystkim musi być możliwy do identyfikacji z uwzględnieniem stopnia precyzji i obiektywności. Ponadto, TSUE stwierdził, że w przeciwieństwie od np. utworów graficznych, muzycznych, literach, czy też kinematograficznych, który są wyrażone w sposób obiektywny i precyzyjny, zidentyfikowanie smaku konkretnego produktu spożywczego opiera się na doznaniach i odczuciach smakowych każdego z konsumentów, które są subiektywne i zmienne. Takie odczucia uzależnione są przede wszystkim od wieku, nawyków żywieniowych, ale także od miejsca i okoliczności, w jakich dany produkt spożywczy jest degustowany. Obecny etap rozwoju nauki i techniki mimo wszystko nie pozwala na rozróżnienie smaków.

Tym samym kwestia ochrony smaku została niejako rozstrzygnięta, co z pewnością przekłada się na niezadowolenie wielu firm działających w branży spożywczej, które w przypadku ochrony tego rodzaju w zakresie oferowanych przez siebie produktów – muszą obejść się smakiem.

Czytaj dalej...

Słowo „basic” wprowadza klientów w błąd.

W ostatnim czasie Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie rozstrzygnął ciekawy spór dwóch polskich firm działających w branży kosmetycznej, który w głównej mierze dotyczył popularnego słowa "basic".

Otóż istota sporu sprowadzała się do tego, że firma A złożyła w Urzędzie Patentowym RP wniosek o rejestrację znaku towarowego zawierającego słowo "basic", na co firma B wniosła sprzeciw, gdyż zgłoszony znak jest jej zdaniem bardzo podobny do innego znaku zarejestrowanego na rzecz firmy B z wcześniejszą datą pierwszeństwa. W uzasadnieniu sprzeciwu wskazano, że oba znaki towarowe zawierają tożsamy element jakim jest słowo "basic". Z języka angielskiego słowo to oznacza "podstawowy, fundamentalny, zasadniczy", w związku z czym dla klientów, którzy władają językiem angielskim użyte słowo będzie identyczne w przypadku obu przeciwstawnych znaków towarowych, co w rezultacie może doprowadzić do sytuacji, w której potencjalni konsumenci mogą utożsamiać produkty oznaczone znakiem firmy A jako nowa linia kosmetyków firmy B. Takie wrażenie wspomagać ma dodatkowo skromna grafika zastosowana w przypadku obu znaków. Firma B wskazała dodatkowo, że ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd potęguje okoliczność, że kosmetyki są towarami powszechnego użytku, a tym samym są nabywane w sposób spontaniczny w trakcie codziennych zakupów.

Urząd Patentowy RP po rozpoznaniu sprawy unieważnił sporny znak towarowy. W uzasadnieniu wskazano, że po całościowym porównaniu obu znaków - słowo "basic" stanowi w nich rolę przewodnią z uwagi na fakt, iż to odgrywa w nich istotną rolę niezależnie od tego w jakiej formie (czcionka) oraz w jaki sposób zostało umiejscowione na grafice (kolorystyka). Zdaniem organu w obu przypadkach słowo "basic" wypełnia znaczną część tych znaków towarowych, co skutkuje ich znacznym podobieństwem na płaszczyźnie fonetycznej, ale także wizualnej. Ponadto, Urząd Patentowy RP wskazał, iż przeciętny konsument z uwagi na mało oryginalne grafiki obu znaków może nie pamiętać ich wizualnej strony, a tym samym skupiać się będzie na angielskim słowie "basic", które w obu przypadkach ma takie samo znaczenie, czego efektem będzie wprowadzenie w błąd potencjalnych odbiorców, gdyż widząc obok siebie towary oznaczone spornymi znakami mógłby uznać, że pochodzą one z jednego źródła.

Firma A nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem zaskarżyła wydaną decyzję do WSA w Warszawie. 

Sąd rozpoznając sprawę podzielił stanowisko Urzędu Patentowego RP wskazując, iż znaczne podobieństwo obu znaków skutkowało zaostrzeniem kryteriów porównawczych. WSA podkreślił, że organ dokonał porównania na płaszczyźnie znaczeniowej, wizualnej oraz fonetycznej, czego efektem było stwierdzenie, że w oparciu o całościowe porównanie - zgłoszony przez firmę A znak towarowy jest podobny do znaku firmy B przez co może wprowadzać w błąd potencjalnych odbiorców. Sąd zgodził się z Urzędem Patentowym i podkreślił, że w przypadku obu znaków mniejsze znaczenie ma warstwa wizualna, której celem jest jedynie dekoracja elementów słownych. Elementem odróżniającym i dominującym w przypadku przeciwstawnych znaków jest właśnie słowo "basic". WSA zaznaczył na koniec, że w przypadku towarów obu firm przeciętny konsument skupiać się będzie na słowie "basic", które ma najistotniejsze znaczenie, z kolei warstwa graficzna nie będzie wpływać na ich odróżnienie.

Wyrokiem z dnia 3 października 2018 roku (II GSK 849/18) Naczelny Sąd Administracyjny zgadzając się z ustaleniami Urzędu Patentowego RP oraz WSA utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Czytaj dalej...

Co może być znakiem towarowym?

Mówiąc o znakach towarowych każdy z nas ma przed oczami głównie logotypy znanych marek i firm, jak również ich nazwy oraz nazwy oferowanych przez nich produktów. Jednak czy zwrot "znaki towarowe" to tylko wskazane skojarzenia, czy też można do nich zaliczyć inne rzeczy?

Zgodnie z art. 120 ust. 1 ustawy Prawo własności przemysłowej, znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Znakiem towarowym może być w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy. Warto w tym miejscu odwołać się także do europejskiego orzecznictwa, gdzie stwierdzono m.in., że przedstawienie w formie graficznej musi umożliwiać graficzną reprodukcję oznaczenia, w szczególności za pomocą obrazów, linii lub liter, przy czym przedstawienie to musi być jasne, precyzyjne, samo w sobie kompletne, łatwo dostępne, zrozumiałe, trwałe i obiektywne (wyrok TSUE z dnia 12 grudnia 2002 r. w sprawie C-273/00 Sieckmann).

Z powyższego wynika, że najpopularniejsze formy znaków towarowych to forma słowna, słowno-graficzna i rzadziej sama graficzna. Do mniej popularnych form można także zaliczyć znaki przestrzenne oraz znaki niekonwencjonalne, do których zalicza się m.in. znaki ruchome, dźwiękowe, kolorystyczne oraz zapachowe, jak również takie, które w jakiejkolwiek formie można przedstawić w sposób graficzny.

Z charakteru owych znaków niekonwencjonalnych ciężko jest wypracować jednoznaczną ich definicję, jednak niewątpliwie patrząc na ich rodzaj można stwierdzić, że dla podmiotów zgłaszających wyzwaniem jest wykazać, że dany znak (oznaczenie) spełnia wymogi stawiane znakom towarowych przez przepisy prawa. Niezależnie od trudności w rejestracji znaków niekonwencjonalnych warto wskazać przykłady, które z powodzeniem uzyskały prawo ochronne.

Ciekawą kategorią są niewątpliwie znaki przestrzenno-pozycyjne w tym niejako wnętrza, do których można zaliczyć wygląd restauracji Orbis, wygląd i ekspozycje towarów w sklepie Apple, czy też wygląd stacji benzynowych (Orlen i BP). Kolejnym rodzajem znaków niekonwencjonalnych są znaki przestrzenne określające głównie kształt. Do przykładów zalicza się towary, z którymi zetknął się niemal każdy z nas, tj. baton Kit Kat, butelka Coca-Coli, czy też klocki Lego.

Kolejną kategorią o jakiej warto wspomnieć, są dźwiękowe znaki towarowe, znaki ruchome oraz animacje. Tutaj idealnym przykładem jest otwierający wiele filmów ryczący lew wytwórni MGM, animacja Google i animacja Nokii ukazująca się każdemu posiadaczowi w czasie uruchamiania telefonu. Zaliczyć tutaj można także słynny motyw dźwiękowy Nokia Tune.

Na koniec należy wspomnieć też o motywach kolorystycznych, które co do zasady nie mogą być zarejestrowane jako znak towarowy, z uwagi na brak zdolności odróżniającej. Podkreślić jednak należy, że uzyskanie ochrony jest możliwe w przypadku połączenia koloru z innym oznaczeniem graficznym lub poprzez używanie go z określonym produktem lub usługą. Tutaj niewątpliwie wskazać można na klasyczne szpilki z czerwoną podeszwą Christiana Louboutina, ale także na fioletowy kolor Milki, różowy odcień T-Mobile, brązowy UPS oraz słynna kombinacja Red Bulla - srebrno-niebieskie połączenie.

Niezależnie od zróżnicowania w/w znaków towarowych - idealnie spełniają one swoją role, tj. funkcję oznaczenia pochodzenia, dzięki które dane produkty kojarzone są z daną marką lub producentem, a dzięki temu odznaczają się od innych produktów tego samego rodzaju dostępnych na rynku

Czytaj dalej...

Samsung szykuje telewizyjną rewolucję?

Każdy wie, że Samsung posiada w swojej ofercie bardzo szeroki wachlarz urządzeń, a swoje innowacje wprowadza nie tylko na rynku urządzeń mobilnych, ale także RTV o czym już niejednokrotnie mogliśmy się przekonać.

Warto tu wskazać na serię „The Frame”, którą został sygnowane telewizory w tyle ramy lub obrazu. Idea owego pomysłu sprowadzała się do zaprzestania postrzegania telewizora jako samego urządzenia, które będąc wyłączonym było po prostu czarnym prostokątem na ścianie. Wspomniana seria pozwalała spojrzeć na wyłączony telewizor nie jak na urządzenia, ale jak na obraz będący elementem wyposażenia wnętrza, a to za sprawą samego wyglądu oraz możliwości wyświetlania różnego rodzaju obrazów zamiast standardowego czarnego ekranu.

Biorąc pod uwagę częstość innowacji wprowadzanych w branży telewizyjnej, można przypuszczać, że koreański koncern szykuje coś wyjątkowego, gdyż w dniu 22 października 2018 roku Samsung Electronics złożył do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej wniosek o rejestrację nowego znaku towarowego "The Window", co po angielsku oznacza okno.

O czym to świadczy? Faktem jest, że może to być zwykły wybieg Samsunga na przyszłość, lecz zestawiając ze sobą chociażby innowacje w tej branży wprowadzane przez koreańskiego giganta, poprzednią serię "The Frame", a przede wszystkim fakt, że za 2 miesiące odbywać się będą targi CES 2019, kiedy to mają premiery najnowsze i najbardziej innowacyjne urządzenia  - można przypuszczać, że wówczas poznamy nowy produkt z serii telewizorów, gdyż to właśnie dla tej kategorii został zgłoszony znak. Mówi się, że Samsung chciałby w końcu zaprezentować technologię przezroczystego ekranu, który swoim charakterem nawiązywać będzie właśnie do okien.

Warto odnotować, że nie jest to pomysł rodem z science fiction, albowiem koreański producent pierwsze ekrany tego typu prezentował w 2011 roku na targach CeBIT, a mijający okres z pewnością pozwolił na udoskonalenie tej technologii. Także inni producenci pracują nad tego typu rozwiązaniami, np. Panasonic w 2016 roku opublikował prototyp przezroczystego telewizora. Na korzyść Samsunga przemawiają także ostatnie telewizory z trybem Ambient, które imitował efekt przezroczystości poprzez wyświetlenie np. wzoru ściany. W każdym bądź razie, za dwa miesiące można spodziewać się nowego rozwiązania po stronie Samsunga.

 

Czytaj dalej...

Netflix vs. sataniści

Netflix słynie z bardzo dużej liczby produkcji, zarówno filmowych, jak również serialowych o bardzo zróżnicowanej tematyce. W ostatnim czasie do serwisu trafiła oryginalna produkcja serialowa "The Chilling Adventures of Sabrina", która jest odświeżoną wersją sitcomu z lat 90, jednak w swoim nowym formacie znacznie różni od swojego pierwowzoru, tj. Sabriny nastoletniej czarownicy.

Po niedawnej publikacji pierwszego sezonu nowej Sabriny w serwisie Netflix, w internecie zawrzało, przede wszystkim ze strony amerykańskich satanistów, których zdaniem nowy serial obraża ich zwyczaje i wierzenia. Złość i desperacja są tak wielkie, że są oni gotowi wystąpić na drogę sądową celem ochrony swoich praw i wierzeń.

W tym miejscu wskazać należy, iż nowa produkcja Netflixa znacznie różni się od pierwowzoru z uwagi na fakt, że jest znacznie mroczniejsza, co ma m.in. związek z satanistycznymi rytuałami oraz kultem Lucyfera (szatana). To właśnie jest jedna z rzeczy, które rozzłościły satanistów, gdyż ich zdaniem nie można kpić z czyichś wyznań, wierzeń i uczuć. Jednak przechodząc do sedna sporu - w serialu pojawia się scena, podczas której tytułowa Sabrina pojawia się w miejscu, w którym znajduje się posąg Baphometa. To właśnie owy posąg stanowi główną kość niezgody pomiędzy satanistami a Netflixem. Jak poinformował na Twitterze Lucien Graves, rzecznik kościelny, posąg użyty w serialu jest identyczny jak ten który aktualnie znajduje się w kościele Szatana. Co ciekawsze, sataniści swego czasu zastrzegli sobie prawo ochronne na znak towarowy do posągu Baphometa, co niejako ukazuje, że ich oburzenie może mieć podstawy faktyczne i prawne.

Odnosząc się zaś do samego posągu, wskazać należy, iż Baphomet stanowi przekształcone imię Mahometa, a jego wizerunek został stworzony przez okultystów, których zdaniem reprezentował on wybór pomiędzy dobrem a złem. Jednak na kartach Tarota można było dostrzec posąg już w formie zbliżonej do tej, która została zastrzeżona przez satanistów, a to za sprawą ukazania na karcie Baphometa jako diabła.

Biorąc pod uwagę strony sporu, trzeba sobie szczerze postawić pytanie - czy amerykańscy sataniści naprawdę będą dochodzić swoich praw na drodze sądowej? Jeżeli tak, to w przypadku udowodnienia swoich praw mogą liczyć na niemałe odszkodowanie ze strony Netflixa, jednak aby się o tym przekonać musimy zapewne jeszcze trochę poczekać. Póki co, Netflix może cieszyć się z darmowej reklamy swojej nowej produkcji.

Czytaj dalej...

Opłaty licencyjne powodem upadłości?

Zazwyczaj prawo ochronne na znak towarowy kojarzy się z rozwojem marki oraz płynącymi z tego zyskami. Uprawnione firmy oferują na rynku multum różnorodnych towarów, które pośród szeregu konkurencji wyróżniają się właśnie zarejestrowanymi znakami towarowymi. Jednak opisana poniżej historia ukazuje, że czasami znak towarowy oraz związane z nim kwestie podatkowe mogą być gwoździem do trumny dla niektórych firm.

O negatywnych konsekwencjach związanych ze znakami towarowymi przekonała się polska spółka Famur S.A., u której Naczelnik Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Krakowie przeprowadził kontrolę celno-skarbową dotyczącą podatku dochodowego od osób prawnych od dochodów osiągniętych w latach 2013, 2014 i 2015.

W toku kontroli Naczelnik skupił się na transakcji przeniesienia znaków towarowych z Famur S.A. do Famur Brand Sp. z o. o. i zawarcia umowy na korzystanie ze zbytego znaku towarowego. Na mocy przedmiotowej umowy spółka korzystająca zobowiązana była do uiszczania opłat licencyjnych z tytułu korzystania ze znaku towarowego. To właśnie owe opłaty były przez spółkę Famur S.A. zaliczane do kosztów uzyskania przychodu, co zostało zakwestionowane przez organ skarbowy. W wyniku kontroli oraz stanowiska Naczelnika Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego na Famur S.A. został nałożony obowiązek zapłaty zaległego podatku dochodowego od osób prawnych w wysokości 17,7 mln zł. Ponadto, poza samym podatkiem spółka obciążona została odsetkami w kwocie ok. 4,4 mln zł. Łączna wysokość zaległości podatkowych wynosi zatem 22,2 mln zł.

Spółka, w odpowiedzi na wyniki kontroli wskazała, że sama transakcja przeniesienia znaków towarowych na Famur Brand Sp. z o. o., a następnie ponoszenie kosztów licencyjnych związanych z korzystaniem z owych znaków było zgodnie z ówczesnymi przepisami prawa, jak również było uzasadnione z ekonomicznego i gospodarczego punktu widzenia obu podmiotów. Co ciekawe, jak wskazuje kontrolowana spółka, wynik kontroli nie zawiera merytorycznego uzasadnienia takiego rozstrzygnięcia, co tym bardziej powoduje pokrzywdzenie Famur S.A. Jak wynika z oficjalnego komunikatu - spółka podjąć ma wszelkie przewidziane prawem środki odwoławcze mające na celu obronę własnego stanowiska i interesów spółki.

Analizując powyższą sytuację można dojść do wniosku, że organy podatkowe pomimo obowiązujących przepisów prawa i nakazu interpretowania niejasnych przepisów pozytywnie na rzecz podatników działają na ich niekorzyść. Samo licencjonowanie znaków towarowych jest bardzo popularne w obecnych czasach, a opłaty licencyjne w znacznej mierze są przez przedsiębiorców zaliczane właśnie do kosztów uzyskania przychodów, co chociaż w niewielkim stopniu ma obniżyć zobowiązania podatkowe względem państwa.

Powyższa sytuacja ukazuje jednak, że kontrola przeprowadzona po kilku latach może skutkować naliczeniem bardzo wysokiego podatku dochodowego, który w przypadku mniejszych firm może doprowadzić do ich upadku lub znacznego pogorszenia kondycji finansowej. Inaczej jest jednak w przypadku Famur S.A., bowiem spółka utworzyła wcześniej fundusz rezerwowy w wysokości 21,2 mln zł z przeznaczeniem na ewentualne zobowiązania publicznoprawne.

Czytaj dalej...

Rejestracja znanego nazwiska

Niejednokrotnie znani aktorzy, muzycy lub projektanci z uwagi na swój dorobek artystyczny zyskują ogólnoświatową sławę, a ich znakiem rozpoznawczym jest samo nazwisko. Jednak jak owa popularność ma się do rejestracji słownego znaku towarowego, którym jest właśnie głośne nazwisko? Poniżej dwa przykłady, które ukazują powyższą kwestię w praktyce.

Nie każdy z nas zna amerykańskiego rapera Calvina Broadusa, jednak każdy kojarzy pseudonim pod jakim występuje - Snoop Dogg. Otóż owy raper postanowił zarejestrować w Europejskim Urzędzie Własności Intelektualnej (EUIPO) serię znaków towarowych związanych z własną osobą, w tym m.in. znaki Snoop Dogg, Snoop Lion oraz Snoop Juice. Znaki te obejmowały swoim zakresem różnego rodzaju kategorie towarów i usług, w tym m.in. płyty kompaktowe, odzież, jak również usługi rozrywkowe w postaci muzycznych występów na żywo.

Powyższy fakt nie miałby większego znaczenia, gdyby nie fakt, że w 2016 roku w Wielkiej Brytanii spółka Snoop International Ltd zgłosiła do rejestracji znak towarowy Snoop, który miał być przeznaczony m.in. dla biżuterii i wyrobów jubilerskich, czyli dla klas, które w żadnym wypadku nie były związane z osobą Snoop Dogga oraz jego znaków towarowych. Niestety, okazało się, że amerykański raper dba o swój pseudonim, co przejawiało się w fakcie zgłoszenia sprzeciwu wobec rejestracji w/w znaku Snoop. Podstawą sprzeciwu była zła wiara spółki oraz podobieństwo do rodziny znaków rapera. Angielska spółka zaprzeczyła argumentom zawartym w sprzeciwie i wniosła o jego oddalenie. W rezultacie Urząd Patentowy Zjednoczonego Królestwa uwzględnił sprzeciw w oparciu o argument dotyczący złej wiary i odmówił rejestracji spornego znaku.

Podobne historie można spotkać także w Polsce, a mianowicie w odniesieniu do osoby polityka Janusza Palikota. Otóż swego czasu Pomorska Fabryka Wódek zgłosiła w Urzędzie Patentowym RP znak Palycot, który przeznaczony był dla m.in. wódek, nalewek oraz likierów. Co istotne, zgłaszająca w żaden sposób nie była związana z osobą Janusza Palikota, który słynął m.in. z tego, że podczas różnego rodzaju happeningów wypijał "małpki", jak również tym, że działał intensywnie w branży alkoholowej. Niezależnie od powyższego polityk sprzeciwił się rejestracji w/w znaku towarowego podnosząc, że znak wzbudza z jego osobą bardzo dużo skojarzeń. W rezultacie Urząd Patentowy RP decyzją dnia z 14 stycznia 2013 roku  (DT -IIIZ.357598/20/DW) odmówił rejestracji znaku z uwagi na podobieństwo do branży, w której działał polityk, co z kolei miało na celu celowe powiązanie produktów zgłaszającej z osobą Janusza Palikota.

Powyższe sytuacje jednoznacznie zatem wskazują, że samo nazwisko pod warunkiem, że spełnia kryteria znaków towarowych – można zastrzec, jednak problem pojawia się, gdy niezależnie firmy próbują zarejestrować znaki chociażby lekko zbieżne z zastrzeżonym wcześniej znanym nazwiskiem.

Czytaj dalej...

Warszawa M20 GT w konflikcie z Fordem

Na początku września 2018 roku na Forum Ekonomicznym w Krynicy miała miejsce premiera prototypu nowej wersji kultowego samochodu Warszawa. Nowy model otrzymał oznaczenie M20 GT, które ściśle nawiązuje do sportowego charakteru auta. Autorem nowego modelu jest krakowska spółka KHM Motor Poland (dawniej Aquila Automotive Poland), której zdaniem nowe auto ze stajni Warszawy ma nawiązywać do kultowego już modelu M20, przy jednoczesnym zachowaniu najnowszych rozwiązań technologicznych.

Warto odnotować, że prezes spółki, Zdzisław Kula, do 2023 roku jest uprawnionym do wyłącznego używania znaku towarowego "Warszawa".

Na prezentacji prezes krakowskiej spółki wskazał, że motorem napędowym jest jednostka pochodząca z innego, legendarnego samochodu - Forda Mustanga GT 2016, a mianowicie silnik Ford Performance 5.0 V8 o mocy 420 KM, który ma zagwarantować pięknie brzmiący dźwięk silnika oraz bardzo wysokie osiągi. Ponadto, zdaniem KHM Motor Poland podzespoły do nowego projektu miał dostarczać Ford Europe. Także wygląd nadwozia miał być wzorowany na coupé Forda Mustanga.

To właśnie oświadczenia o ścisłej współpracy krakowskiej spółki z Fordem doprowadziło do konfliktu w branży motoryzacyjnej. Jak oświadczył Andrzej Gołębiowski z Ford Polska Sp. z o.o. - obie spółki nie zawarły żadnej umowy w zakresie współpracy nad nowym modelem Warszawy, z kolei KHM Motor Poland nie ma prawa do posługiwania się zastrzeżonymi znakami towarowymi Forda. Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Forda "W związku z ukazującymi się w mediach informacjami na temat rzekomej współpracy firmy KHM Motor Poland z Ford of Europe przy realizacji projektu Warszawa M20 GT informujemy, iż nie została podpisana żadna umowa dotycząca jakiejkolwiek kooperacji Forda ze wspomnianą firmą. Używanie logotypu Ford na stronie internetowej KHM Motor Poland z informacją o takowej współpracy jest bezpodstawne i bezprawne".

Z powyższego wynika wprost, że choć polska spółka przy produkcji Warszawy M20 GT wykorzystała co prawda nadwozie i podzespoły Forda Mustanga GT, to jednak nie porozumiała się w tej kwestii z samymi twórcami owego modelu.

W odpowiedzi na stanowisko Forda, KHM Motor Poland oficjalnie przeprosiła oraz przyznała się do nieuprawnionego umieszczenia na swojej stronie internetowej znaku towarowego należącego do Forda. Zgodnie z oficjalnym komunikatem "Naszą intencją nie było w żadnym zakresie komercyjne skorzystanie z wartości Państwa znaku, ani też wykorzystanie w jakikolwiek sposób do uzyskania materialnych korzyści z jego umieszczenia. Znak Ford został użyty z szacunku i wdzięczności do marki, której części zostały wykorzystane do prototypu samochodu Warszawa M20 GT". Dalej, krakowska spółka wskazała, że w zaprezentowanym prototypie wykorzystano wyprodukowane dla Forda części, za zgodą uzyskaną od Peter Sauer & Sohn KG Dieburg w dniu 18 listopada 2016 roku. Ponadto, polska firma przyznała, że faktycznie nie podpisała żadnej umowy o współpracy z Fordem, ani jego przedstawicielem, a opublikowana informacja wynikła z braku oficjalnego komunikatu ze strony KHM Motor Poland.

Powyższa sytuacja jednoznacznie wskazuje, że brak weryfikacji pewnych informacji przed oficjalnym zaprezentowaniem nowego produktu może doprowadzić nie tyle do konfliktu pomiędzy konkurencyjnymi firmami, ale w najgorszym wypadku także do wstrzymania produkcji. Aktualnie brak jest informacji o kolejnych krokach podejmowanych przez koncern Forda.

Czytaj dalej...

Swoboda prowadzenia działalności gospodarczej

F. sp. z o. o. w październiku 2012 roku wniosła o unieważnienie udzielonego na jej rzecz prawa z rejestracji wzoru przemysłowego.

W uzasadnieniu wskazała, że twórcą wzoru jest J.M., który w okresie opracowania spornego wzoru pełnił funkcję Prezesa Zarządu i Dyrektora Generalnego. W sierpniu 2012 roku J.M. wystosował do spółki pismo, w którym domagał się wynagrodzenia z tytułu korzystania ze wzoru, którego jest twórcą. Spółka podniosła, iż żądanie byłego pracownika znacznie ogranicza jej swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, a zatem stanowi źródło interesu prawnego, do żądania unieważnienia prawa z rejestarcji w myśl art. 6 ust. 1 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Spółka kolejno wskazała, iż sporny wzór nie posiada cechy indywidualnego charakteru oraz cechy nowości, jak również narusza prawa majątkowe i osobiste pozostałych twórców tego wzoru. Dodatkowo, spółka podniosła, że osoba, która dokonała zgłoszenia spornego wzoru nie była rzecznikiem patentowym, a tylko taki pełnomocnik może dokonać zgłoszenia, co wynikało z art. 236 PWP.

Decyzją z marca 2013 roku Urząd Patentowy RP umorzył postępowanie w niniejszej sprawie. Zdaniem organu, skarżąca spółka nie posiada interesu prawnego w domaganiu się unieważnienia prawa z rejestracji spornego wzoru, co wynika z faktu, że jest jednocześnie podmiotem uprawnionym z rejestracji własnego wzoru przemysłowego. Brak jest bowiem przepisu, który pozwalałby uprawnionej wywieść interes prawny w żądaniu unieważnienia swego prawa. Z kolei przywołane okoliczności uzasadniają jedynie istnienie interesu faktycznego, a nie prawnego. Odnosząc się do art. 6 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej organ wskazał, iż skarżąca nie wykazała związku pomiędzy owym przepisem a jej sytuacją materialno-prawną. Sporne prawo ogranicza zaś swobodę działalności gospodarczej, ale innych podmiotów, a nie uprawnionej spółki.

Nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem F. sp. z o.o. złożyła wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy wskazując naruszenie art. 22 ust. 1 i ust. 2 PWP oraz opisując działania J.M., który wystąpił do sądu z wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, co stanowi źródło interesu prawnego spółki.

Urząd Patentowy RP decyzją z grudnia 2013 roku utrzymał w mocy poprzednią decyzję, przy czym w głównej mierze podtrzymał stanowisko z poprzedniej decyzji, tj. że spółka jako uprawniona jest jednocześnie skarżącym co potwierdza brak legitymacji prawnej.

Spółka ponownie nie zgodziła się z argumentacją organu, w związku z czym zaskarżyła ostatnią decyzję Urzędu Patentowego RP zarzucając jej naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez ich błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie oraz przepisów proceduralnych poprzez wydanie decyzji na błędnie ustalonym, nie w pełni i błędnie ocenionym stanie faktycznym.

Organ w odpowiedzi na skargę wniósł o jej oddalenie.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznając sprawę nie podzielił argumentacji decyzji Urzędu Patentowego RP jakoby skarżąca nie posiadała interesu prawnego w postępowaniu prowadzonym w przedmiocie wniosku unieważnienie spornego wzoru przemysłowego. Organ w tym wypadku błędnie zastosował przepisy art. 105 § 1 KPA w zw. z art. 252 PWP. Sąd odniósł się w tym wypadku do innej, bardzo podobnej sprawy, w której orzekał NSA w wyroku z 30 października 2013 roku (II GSK 904/12). Zdaniem sądu w owej sprawie uprawniony z patentu jest legitymowany do złożenia wniosku o unieważnienie własnego patentu. NSA uznał za bezzasadne stwierdzenie o braku przepisu prawa, z którego skarżąca, jako uprawniona z patentu, mogłaby wywieść interes prawny w żądaniu unieważnienia swojego patentu, co ma istotne znaczenie dla niniejszej sprawy z uwagi na adekwatne zastosowanie. WSA orzekając w niniejszej sprawie wskazał, iż "na gruncie niniejszej sprawy błędnie zatem Urząd Patentowy uznał, że uprawniony rejestracji wzoru u nie posiada interesu prawnego do złożenia wniosku o unieważnienie wzoru przemysłowego na podstawie art. 117 w zw. z art. 89 ust. 1 PWP. Innymi słowy, także wadliwie została oceniona przesłanka, że skarżąca jest zobowiązana do wypłaty wynagrodzenia twórcy wzoru, którzy - jak twierdzi - opracowali pracowniczy projekt wynalazczy". Zdaniem sądu już sam fakt wypłaty wynagrodzenia, które z kolei warunkowane jest istnieniem prawa z rejestracji, potwierdza istnienie interesu prawnego w domaganiu się unieważnienia prawa z rejestracji  (potwierdza to NSA w wyroku z dnia 28 marca 2012 roku, sygn. akt II GSK 321/11). Tym samym, sąd stwierdził, że uprawniony z wzoru przemysłowego (patentu) jest legitymowany do złożenia wniosku o unieważnienie własnego prawa.

W związku z powyższym, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 18 września 2014 roku (VI SA/Wa 722/14) uchylił obie decyzje Urzędu Patentowego RP oraz stwierdził, że nie podlegają one wykonaniu.

 

Czytaj dalej...

Sporne podobieństwo

Decyzją ze stycznia 2013 roku Urząd Patentowy RP udzielił R.Z. prawa z rejestracji wzoru przemysłowego "Pokrywka ochronna na puszkę – brelok" z prawem pierwszeństwa od października 2012 roku.

W październiku 2013 roku H.B. wniosła sprzeciw od powyższej decyzji podnosząc, iż sporny wzór nie wykazuje cechy nowości w myśl definicji wzoru przemysłowego. Na potwierdzenie H.B. wskazała, iż we wrześniu 2012 roku złożyła zgłoszenie patentowe "Zestaw dwu ochronnych nasadek na puszki". Tym samym rejestracja spornego wzoru przemysłowego nastąpiła z naruszeniem przepisów PWP oraz z naruszeniem praw majątkowych osób trzecich (o tą podstawę unieważnienia wzoru H.B. rozszerzyła w późniejszym piśmie, nie bezpośrednio w sprzeciwie), bowiem wzór był znany przed datą jego zgłoszenia. Sporny wzór został publicznie udostępniony na wystawie w Warszawie, która odbyła się we wrześniu 2012 roku i na której eksponowano przedmioty upominkowe, w tym rozwiązanie będące przedmiotem zgłoszenia patentowego "Zestaw dwu ochronnych nasadek na puszki".

Uprawniony R.Z. nie uznał sprzeciwu wskazując, iż podnoszone zgłoszenie patentowe nie może podważać cechy nowości spornego wzoru przemysłowego, bowiem zostało podane do publicznej wiadomości w kwietniu 2013 roku, tj. 6 miesięcy po zgłoszeniu spornego wzoru. Dodatkowo, pokrywka nie odpowiada nasadce według przeciwstawionego zgłoszenia. Uprawniony podniósł przy tym, że H.B. nie wykazała też, że na wystawie eksponowany był przedmiot wskazanego zgłoszenia patentowego, który różni się od spornego wzoru.

Decyzją z sierpnia 2014 roku Urząd Patentowy RP oddalił sprzeciw. W uzasadnieniu wskazano, iż organ nie rozpoznawał kwestii rozszerzenia sprzeciwu o art. 117 ust. 2 PWP (naruszenie praw majątkowych lub osobistych), ponieważ rozszerzenie sprzeciwu w trakcie postępowania jest niedopuszczalne. Idąc dalej, organ stwierdził, że sporny wzór spełniał cechę nowości, nawet w przypadku uznania, że w Warszawie we wrześniu 2012 roku miało miejsce upublicznienie rozwiązania będącego przedmiotem zgłoszenia patentowego "Zestaw dwu ochronnych nasadek na puszki", z uwagi na fakt, że różnice pomiędzy przeciwstawnymi są na tyle poważne, że nie można ich uznać za nieistotne, albowiem cechy te wyróżniają porównywane rozwiązania ze stanu techniki, co oznacza, że spornego wzoru przemysłowego nie można uznać za identyczny z udostępnionym publicznie wzorem przeciwstawionym.

Nie zgadzając z powyższą decyzją, H.B. zaskarżyła ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, wnosząc o jej uchylenie jako niezgodnej z prawem i zebranym materiałem dowodowym, celem ponownego rozpatrzenia sprawy. Podstawą skargi były przepisy KPA w zw. z przepisami PWP, a naruszenie obejmowało brak dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy, nieuwzględnienie i nierozpatrzenie dowodów przedstawionych przez stronę zgłaszającą sprzeciw, co w konsekwencji doprowadziło do wydania wadliwego rozstrzygnięcia w oparciu o błędne ustalenie, że sporny wzór przemysłowy jest nowy.

W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej wniósł o jej oddalenie, powołując się na argumenty przedstawione w zaskarżonej decyzji.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznając sprawę wskazał, iż organ prawidłowo nie odnosił się do rozszerzonych podstaw sprzeciwu, zawartych w piśmie wniesionym po sprzeciwie, albowiem ustawa Prawo własności przemysłowej nie wprowadza takiej możliwości. Powołując się na stanowisko NSA, sąd wskazał, że "rozszerzenie granic sprzeciwu w postępowaniu spornym, toczącym się na skutek jego wniesienia, prowadzi wprost do przekroczenia (ominięcia) terminu do wniesienia umotywowanego sprzeciwu i pozbawia uprawnionego możliwości ustosunkowania się do sprzeciwu przed skierowaniem sprawy do postępowania spornego. Wskazanie zatem nowych podstaw prawnych sprzeciwu w toku postępowania spornego jest niedopuszczalne i nowe podstawy sprzeciwu nie podlegają rozpatrzeniu przez Urząd Patentowy, jak to miało miejsce w niniejszej sprawie (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 11 czerwca 2014 roku o sygn. akt II GSK 592/13)". Kolejno, WSA wskazał, że sprzeciw mógłby być zasadny, jeżeli analiza porównawcza obu przeciwstawionych rozwiązań wykazała, że są one identyczne. Jednak Urząd Patentowy RP prawidłowo ocenił, że sporny wzór przemysłowy różni się od przedmiotu zgłoszenia patentowego wskazanego przez skarżącą.

Wobec powyższego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 11 marca 2015 roku (VI SA/Wa 3830/14) oddalił skargę.

 

Czytaj dalej...

Wzór przemysłowy "Poszwa na kołdrę z zamykaną kopertą"

Sprawa zaczęła się w styczniu 2016 roku, kiedy to skarżąca B.F. dokonała zgłoszenia wzoru przemysłowego pt. "Poszwa na kołdrę z zamykaną kopertą".

W sierpniu tego samego roku Urząd Patentowy RP wydał decyzję, w której odmówił udzielenia prawa z rejestracji zgłoszonego wzoru, gdyż uznał, że zachodzi niezgodność przedmiotu zgłoszenia z definicją wzoru przemysłowego z ustawy Prawo własności przemysłowej. Zdaniem organu zgłoszony wzór w swojej istocie nie ukazywał konkretnego wyglądu produktu, lecz rozwiązania funkcjonalnego, umożliwiającego włożenie kołdry do wnętrza poszwy, co w myśl art. 107 ust 1 PWP nie podlega ochronie (cechy funkcjonalne). Zdaniem Urzędu Patentowego cechy istotne wskazane w zgłoszeniu, tj. zamykana i otwierana suwakiem błyskawicznym koperta, usytuowana w środkowej części poszwy oraz otwory wykonane w czterech rogach każdej poszwy - nie zostały ukazane w taki sposób, który umożliwiałby ich odtworzenie, gdyż wskazano jedynie kształt i umiejscowienie. Zdaniem organu na podstawie takiego zgłoszenia można zaprojektować  wiele wzorów poszew na kołdry o różnorodnym charakterze, na co organ przedłożył przykładowe zdjęcia istniejących już rozwiązań.

Skarżąca na powyższą decyzję złożyła wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, w którym odnosząc się do nieudzielenia odpowiedzi na zarzuty postawione przez organ w marcu 2016 roku wskazała, że wynikało to z braku kontaktu z rzecznikiem patentowym, który miał ją reprezentować w postępowaniu. Kolejno, odnosząc się do zarzutów skarżąca wskazała, iż zgłoszony wzór jest nowy, gdyż polega na wszyciu taśmy suwakowej z suwakami, dzięki czemu stworzony został wzór krzyża, niezależny od nadruku na tkaninie. O nowości świadczy zaś wszycie czterech zamków błyskawicznych na jej środku, co tworzy "kopertę", będącą ozdobą i umożliwiającą spełnianie funkcji poszwy, a także nadającą poszwie indywidualny charakter. Tym samym zgłoszony wzór jest inny od tych, które są dostępne na rynku.

Niezależnie od powyższego, Urząd Patentowy RP decyzją z listopada 2016 roku utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. W uzasadnieniu wskazano, iż po ponownej analizie całości zgromadzonego materiału dowodowego należało podtrzymać wcześniejsze stanowisko, albowiem zgłoszenie nie odzwierciedla wzoru przemysłowego w myśl PWP. Główne cechy zgłoszenia obejmują cechy funkcjonalne, ułatwiające konsumentom korzystanie z poszwy, co jednoznacznie uniemożliwia rejestrację. Organ nie postawił zarzutu braku nowości, bowiem w niniejszej sprawie nie mamy do czynienia z wzorem przemysłowym.

Nie zgadzając się z powyższym rozstrzygnięciem skarżąca zaskarżyła nową decyzję Urzędu Patentowego RP do WSA w Warszawie i zarzuciła jej naruszenie przepisów prawa materialnego (art. 102 PWP i art. 107 ust. 1 w zw. z art. 104 PWP), jak również naruszenie przepisów postępowania administracyjnego (art. 11, 77, 80, 107 § 1 i 3 KPA). W związku z powyższym skarżąca wniosła o uchylenie w całości zaskarżonej oraz o uchylenie poprzedzającej ją decyzji Urzędu Patentowego RP.

Sąd rozpoznając sprawę wskazał, iż organ prawidłowo ocenił materiał dowodowy w sprawie i do ustalonego stanu faktycznego w sprawie zastosował właściwe przepisy prawa materialnego. Kolejno, WSA wskazał, iż w materiale dowodowym znajdują się ilustracje, które wskazują zasadę otwierania koperty a nie samą kopertę oraz cztery zdjęcia złej jakości. W opisie zgłoszenia przedstawiono zaś trzy odmiany poszwy i zaznaczono, że ich cechą wspólną jest zamykana i otwierana suwakiem błyskawicznym koperta usytuowana w środkowej części poszwy oraz otwory wykonane w czterech rogach każdej poszwy, co z kolei miało ułatwić nakładanie poszwy na kołdrę. Sąd wskazał, iż z uwagi na fakt, że strona skarżąca faktycznie nie odpowiedziała na zarzuty postawione w zawiadomieniu z marca 2016 roku, to organ mógł wydać decyzją odmową (z sierpnia 2016 roku). Idąc dalej, sąd podobnie jak organ stwierdził, że w opisie cechy istotne, tj. zamykana i otwierana suwakiem błyskawicznym koperta, usytuowana w środkowej części poszwy oraz otwory wykonane w czterech rogach każdej poszwy nie zostały pokazane w sposób umożliwiający ich odtworzenie, schematycznie zaznaczono oraz wskazano jako istotne cechy jedynie ich kształt i położenie. To z kolei umożliwia zaprojektowanie szerokiej gamy wzorów poszew różniących się wzorem, ornamentacją, czy tez kolorem. Co prawda skarżąca we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przedłożyła nowe ilustracje ukazujące cechy wytworu, jednak z uwagi na fakt, że nie były one częścią dokumentacji zgłoszeniowej - nie mogły być brane pod uwagę przy ostatniej zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego RP. 

W związku z powyższym, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 28 lipca 2017 roku (VI SA/Wa 161/17) oddalił skargę B.F.

Czytaj dalej...

Opłaty za rejestrację wzoru przemysłowego

Niewątpliwie posiadanie prawa z rejestracji na opracowany przez siebie wzór przemysłowy stanowi bardzo dobre zabezpieczenie przed potencjalnymi konkurentami chcącymi powielać ciekawe rozwiązania, jednak aby owa ochrona obowiązywała, uprawniony podmiot zobowiązany jest do uiszczania opłat za okres ochronny. Brak takiej opłaty może mieć bardzo negatywne skutki, o których przekonała się skarżąca w opisywanym poniżej wyroku.

Decyzją z listopada 2004 roku Urząd Patentowy RP przyznał uprawnionej M.K. prawo z rejestracji wzoru przemysłowego pt. "Kaseta do rolet". Warunkiem uzyskania prawa było uiszczenie opłaty w wysokości 400 złotych za pierwszy okres ochrony rozpoczynający się dnia 11 maja 2004 roku i obejmujący pierwsze 5 lat ochrony. 

Kolejno, w czerwcu 2011 roku uprawniona wystąpiła do Urzędu Patentowego RP o przywrócenie terminu do wniesienia opłaty za drugi okres ochrony przysługującego jej wzoru przemysłowego oraz uiściła m.in. zaległą opłatę za drugi, pięcioletni okres ochrony wraz z opłatą dodatkową w wysokości 30% opłaty należnej. W uzasadnieniu wskazano, iż to nie uprawniona jest winna opóźnienia w płatności, bowiem nie miała ona na to żadnego wpływu. Jak wskazała, to pełnomocnik zajmował się sprawami wzorów przemysłowych, jednak zmarł, przez co uprawniona nie posiadała wówczas informacji aby którakolwiek z opłat nie została uiszczona, jak również o tym, że trzeba dokonać kolejnej opłaty. Ona jako mocodawca ograniczała się wyłącznie do dokonywania przelewów wskazywanych jej przez pełnomocnika. Dodatkowo, uprawniona wskazała, że jej kolejny pełnomocnik, który tymczasowo reprezentował jej interesy przed Urzędem Patentowym RP również nie wykonał ciążących na nim obowiązków i nie poinformował jej o terminie do uiszczenia opłaty za kolejny okres ochrony, co skutkowało rezygnacją z jego usług.

Postanowieniem z listopada 2014 roku Urząd Patentowy RP odmówił M. K. przywrócenia terminu do uiszczenia opłaty za drugi, pięcioletni okres udzielonej na jej rzecz ochrony wzoru przemysłowego pt. "Kaseta do rolet", a następnie postanowieniem z czerwca 2015 roku utrzymał w mocy wcześniejsze postanowienie.

W uzasadnieniu ostatniego postanowienia Urząd Patentowy RP wskazał, iż w myśl zasady z art. 224 ust. 2 PWP opłaty za dalsze okresy ochrony powinny być uiszczane z góry, nie później niż w dniu, w którym upływa poprzedni okres ochrony. Wyjątkowo opłaty takie mogą być uiszczane w ciągu 6 miesięcy po upływie powyższego terminu, przy równoczesnym uiszczeniu opłaty dodatkowej w wysokości 30% opłaty należnej. Niezależnie od tego, owy dodatkowy termin na podstawie art. 224 ust. 4 zd. 2 PWP nie podlega przywróceniu. Idąc dalej, organ wskazał, iż pierwotny, ostateczny termin do uiszczenia opłaty okresowej za kolejny – drugi, pięcioletni, okres ochrony upływał w dniu 11 maja 2009 roku. Biorąc jednak pod uwagę w/w przepis, opłata za następny, drugi okres ochrony tego wzoru wraz z opłatą dodatkową w wysokości 30% opłaty należnej mogła być przez uprawnioną wniesiona w terminie 6 miesięcy, tj. do dnia 12 listopada 2009 roku, co jednak nie nastąpiło. Uprawniona wniosła ową opłatę wraz z opłatą dodatkową w dniu 27 czerwca 2011 roku, tj. po dopuszczalnym terminie. Na potwierdzenie stanowiska, że w/w termin nie podlega przywróceniu bez względu na przyczyny uchybienia Urząd Patentowy przywołał wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 2 listopada 2011 roku, sygn. akt VI SA/WA 237/06 i z 31 października 2006 roku, sygn. akt VI SA/WA 243/06.

Nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem, M.K. zaskarżyła w/w postanowienie do WSA w Warszawie zarzucając naruszenie art. 243 ust. 1 i 6 PWP poprzez jego niezastosowanie z uwagi na zaistnienie w sprawie nadzwyczajnych okoliczności i nieprzywrócenie żądanego terminu oraz art. 12 KPA poprzez naruszenie zasady szybkości postępowania – tj. prowadzenie tego postępowania przez 3 lata. W rezultacie skarżąca wniosła o o uchylenie obu postanowień i przywrócenie żądanego przez nią terminu, ewentualnie o przekazanie sprawy organowi do ponownego rozpatrzenia. 

W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP wniósł o oddalenie skargi jako nieuzasadnionej. 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznając sprawę wskazał, iż z przepisów art. 224 ust. 1, 2 i 4 PWP nie wynika aby ustawa dopuszczała przywrócenie terminu podstawowego do uiszczenia opłaty za okres ochrony wzoru przemysłowego. Kolejno, WSA stwierdził, iż analizując w/w przepisy wskazać należy, że "podmioty które nie uiściły opłaty okresowej w terminie podstawowym, mogą uniknąć skutków związanych z niedopełnieniem tego obowiązku (art. 90 ust. 1 pkt 3), wnosząc opłatę w terminie dodatkowym. Tym samym termin dodatkowy do uiszczenia opłaty, przewidziany w art. 224 ust. 4 PWP spełnia funkcję podobną do instytucji przywrócenia terminu podstawowego (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 13 kwietnia 2007 roku sygn. akt II GSK 304/06, wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 5 kwietnia 201 roku, w sprawie sygn. akt II GSK 405/10, Lex nr 992380).". Tym samym zgodzić się należało z argumentacją Urzędu Patentowego RP. 

Ponadto, w takiej sytuacji jedynym środkiem prawnym umożliwiającym uprawnionej uchylenie się od negatywnych konsekwencji uchybienia terminu do wniesienia corocznych opłat za ochronę jest – zgodnie z art. 243 ust. 6 PWP powołanie się na okoliczności o charakterze nadzwyczajnym, przy wystąpieniu których dochowanie terminu stało się niemożliwe. Jednak w tym kontekście organ wypowiedział się w treści zaskarżonego postanowienia, gdzie wskazał, iż sprawa zawieszenia biegu terminu do uiszczenia opłat za drugi okres ochrony wzoru przemysłowego z powodu nadzwyczajnych okoliczności zostanie rozpoznana przez Urząd Patentowy RP w odrębnym postępowaniu. Z kolei zarzut naruszenia art. 12 KPA pozostaje bez wpływu na merytoryczne rozstrzygnięcie niniejszej sprawy. 

W tym stanie rzeczy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 8 grudnia 2015 roku (VI SA/Wa 1998/15) oddalił skargę w całości.

Czytaj dalej...

Christian Louboutin wygrał podeszwy

Pomimo faktu, że niniejszy artykuł nie jest stricte o wzorze przemysłowym – warto poruszyć kwestię będącą przedmiotem sprawy, gdyż z uwagi na swój charakter, niewątpliwie mogłaby stanowić znany i rozpoznawalny na całym świecie wzór przemysłowy. Mianowicie chodzi o znane buty z charakterystyczną czerwoną podeszwą Christiana Louboutina.

Spór zaczął się w 2012 roku kiedy to holenderska spółka Van Haren wprowadziła na rynek buty na wysokich obcasach z charakterystyczną czerwoną podeszwą. Sprawa nie mogła zostać potraktowana obojętnie przez Christiana Louboutina, z uwagi na fakt, iż był on uprawnionym do znaku towarowego zarejestrowanego w Urzędzie Własności Intelektualnej Państw Beneluksu. Przedmiotowy znak został zarejestrowany i opisany w następujący sposób: „Znak towarowy utworzono z koloru czerwonego (Pantone 18‑1663TP) naniesionego na podeszwę buta zgodnie z przedstawieniem (kontur buta nie stanowi części znaku towarowego, lecz służy wyłącznie uwidocznieniu umiejscowienia znaku towarowego)”, co niewątpliwie było zbieżne z ofertą holenderskiej spółki.

W dniu 10 kwietnia 2013 roku dokonano zmian w zgłoszeniu spornego znaku towarowego poprzez ograniczenie zakresu ochrony przyznanej przez ten znak towarowy do „obuwia na wysokich obcasach (z wyjątkiem obuwia ortopedycznego)”.

Z uwagi na zaistniałą sytuację, w dniu 27 maja 2013 roku przeciwko spółce Van Haren zostało wystosowane powództwo o naruszenie prawa ochronnego na w/w znak towarowy. Dnia 17 lipca 2013 roku sąd wydał wyrok zaoczny, w którym częściowo uwzględnił powództwo Christiana Louboutina. Holenderska spóła w odpowiedzi wniosła o unieważnienie spornego znaku z uwagi na fakt, iż prawo europejskie niejako zakazuje objęcia ochroną kształtów, jeżeli znacznie zwiększa to wartość produktu.

Sprawą zajmował się sąd rejonowy w Hadze, który finalnie zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem prejudycjalnym „Czy pojęcie kształtu w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) dyrektywy [2008/95] (w wersjach językowych niemieckiej, angielskiej i francuskiej [tej dyrektywy], odpowiednio: Form, shape i forme) jest ograniczone do trójwymiarowych cech towaru, takich jak (przedstawione trójwymiarowo) kontury, rozmiar i objętość towaru, czy też przepis ten dotyczy także innych (niż trójwymiarowe) cech towaru, takich jak kolor?”.

W lutym 2018 roku wydawało się, że Christian Louboutin przegra spór, a to za sprawą Rzecznika Generalnego ETS, który w opinii wskazał, że odmowa zarejestrowania kombinacji koloru i kształtu jako znaku towarowego jest dopuszczalna.

Jednak w dniu 12 czerwca 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok (C‑163/16), w którym stwierdził, iż wobec braku w dyrektywie 2008/95 jakiejkolwiek definicji pojęcia „kształtu”, określenia znaczenia i zakresu tego terminu należy – w myśl utrwalonego orzecznictwa Trybunału – dokonać zgodnie z jego zwykłym znaczeniem w języku potocznym, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontekstu, w którym pojęcie to zostało użyte, a także celów uregulowania, którego jest ono częścią (zob. analogicznie wyrok z dnia 3 września 2014 r., Deckmyn i Vrijheidsfonds, C‑201/13, EU:C:2014:2132, pkt 19). Trybunał podkreślił, że o ile jest prawdą, że kształt towaru lub części towaru odgrywa rolę przy wyodrębnieniu koloru w przestrzeni, o tyle nie można jednak stwierdzić, że oznaczenie jest tworzone przez ten kształt, gdy zgłoszenie znaku towarowego ma na celu ochronę nie tyle tego kształtu, ile jedynie zastosowania danego koloru w szczególnym umiejscowieniu na wspomnianym towarze. W rezultacie, odpowiadając na pytanie prejudycjalne Trybunał wskazał, że "artykuł 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/95/WE z dnia 22 października 2008 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych należy interpretować w ten sposób, że oznaczenie przedstawiające kolor naniesiony na podeszwę buta na wysokim obcasie, takie jak rozpatrywane w postępowaniu głównym, nie składa się wyłącznie z „kształtu” w rozumieniu tego przepisu.".

Co oznacza owy wyrok? To, że Christian Louboutin może i mógł zarejestrować swoje charakterystyczne czerwone podeszwy jako znak towarowy. Jednak nim spór oficjalnie dobiegnie końca - sprawa musi wrócić do sądu rejonowego w Hadze, który w tym wypadku musi liczyć się z powyższym wyrokiem Trybunału. Taki finał należy niewątpliwie uznać za sukces Louboutina, który od dzisiaj może skutecznie przeciwstawiać się swoim naśladowcom.

Czytaj dalej...

Niemcy vs. sitko

Niemiecka spółka Mesche GmbH z siedzibą w Plettenberg w dniu 26 kwietnia 2012 roku wystąpiła do Urzędu Patentowego RP o unieważnienie prawa z rejestracji wzoru przemysłowego pt.: "Sitko do filtracji ciekłego aluminium" z pierwszeństwem od dnia 7 lipca 2008 roku, przysługującego uprawnionemu przedsiębiorcy L. K. Zdaniem niemieckiego podmiotu sporny wzór był sprzedawany i używany w branży przed datą pierwszeństwa, w związku z czym nie spełnia cech nowości i indywidualnego charakteru. Interes prawny wnioskodawca wywodził z faktu, że prawo z rejestracji spornego wzoru przemysłowego ogranicza działalność gospodarczą w zakresie produkcji i dystrybucji produkowanych przez niego sitek do filtracji ciekłego aluminium.

W odpowiedzi na wniosek uprawniony L. K. wniósł o jego oddalenie i podniósł, że dowody załączone do wniosku nie potwierdzają daty pierwszeństwa i nie udowadniają okoliczności, na jakie powołuje się niemiecka spółka, jak również zostały wytworzone za pomocą wysokiej techniki drukarskiej. Uprawniony przyznał, że na rynku istniały wzory sitek tzw. sombrero, jednak żadne z nich nie miały cech spornego wzoru. 

Decyzją z września 2014 roku, Urząd Patentowy RP unieważnił prawo z rejestracji wzoru przemysłowego pt.: "Sitko do filtracji ciekłego aluminium". W uzasadnieniu wskazano, iż sporny wzór nie spełniał wymogu indywidualnego charakteru, co miało związek z faktem, iż ogólne wrażenie jakie wywołuje on na zorientowanym użytkowniku nie różni się od ogólnego wrażenia wywołanego na nim przez inny wzór, który był publicznie udostępniony przed datą pierwszeństwa spornego wzoru. Potwierdza to m.in. załączony rachunek z czerwca 2005 roku, który odnosi się do sitek w kształcie sombrero. Zdaniem organu wskazywane przez uprawnionego różnice między przeciwstawnymi wzorami nie mogły wpłynąć ogólnie wrażenie, bowiem uprawniony sam przyznał, iż na rynku występowały sitka w kształcie sombrero i nie wskazał on odmiennych istotnych cech obu wzorów. Także złożone przez uprawnionego oświadczenie o różnicy w kształcie jest sprzeczne z zebranym materiałem dowodowym. Powyższe okoliczności potwierdzają zatem, iż sporny wzór przemysłowy nie charakteryzował się cechą nowości i indywidualnego charakteru.

Decyzja organu została przez uprawnionego zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. 

Zdaniem sądu ocena materiału dowodowego przez Urząd Patentowy RP nie wykraczała poza ramy swobodnej oceny dowodów. Także zarzuty dotyczące kwestionowania autentyczności załączonego przez wnioskodawcę rysunku nie zostały w żaden sposób poparte przeciwnymi dowodami. Tym samym, przedstawione w toku sprawy dowody potwierdzają, iż sporny wzór był przed datą pierwszeństwa publicznie udostępniony. Także przeciwstawione sobie wzory są zdaniem sądu niemal identyczne. Sąd poparł także ustaloną przez Urząd Patentowy RP definicję zorientowanego użytkownika, którym w tym wypadku jest osoba, która używa sitek do filtracji ciekłego aluminium w trakcie obsługi maszyny do filtracji ciekłego aluminium. Tym samym, WSA w Warszawie wyrokiem z dnia 6 czerwca 2015 roku oddalił skargę L. K.

Uprawniony ponownie nie zgadzając się z zapadłym rozstrzygnięciem, wniósł skargę kasacyjną do NSA zaskarżając wyrok sądu I instancji w całości i wnosząc o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Główne zarzuty dotyczyły naruszenia przepisów prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie (art. 102 i art 104 PWP) oraz naruszenia przepisów postępowania, co miało istotny wpływ na wynik sprawy.

NSA rozpoznając sprawę w gruncie rzeczy zgodził się ze stanowiskiem Urzędu Patentowego RP oraz WSA w Warszawie, podkreślając przy tym, iż analiza spełniania przez wzór indywidualnego charakteru dokonana może być tylko i wyłącznie w oparciu o te ujawnione w opisie i na rysunku cechy, które odróżniają wzór od innych. Tym samym, porównanie w toku sprawy wyłącznie cech widocznych w trakcie używania produktów wytworzonych ze spornego wzoru jest prawidłowe. Dodatkowo, zdaniem sądu wnioskodawca przedstawił dowody wystarczające do tego, aby wykazać wcześniejsze używanie spornego wzoru. Z powszechnego orzecznictwa sądu administracyjnych wynika wprost, że dowodami wcześniejszego publicznego udostępnienia przeciwstawionego wzoru poprzez jego wprowadzenie do obrotu mogą być faktury oznaczone datą sprzedaży produktów, w których zastosowano identyczny wzór w porównaniu ze spornym wzorem (m.in. wyrok NSA z 3 listopada 2003 roku, sygn. akt II S.A. 2492/02, wyrok NSA z dnia 29 lutego 2012 roku, sygn. akt II GSK 76/11). Odnosząc się zaś do pozostałych zarzutów, NSA wskazał, że skarżąca nie wykazała ich wpływu na rozstrzygnięcie sprawy, a tym samym nie podlegały one rozpoznania.

Wobec powyższego, Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 1 marca 2018 roku (II GSK 1274/16) oddalił skargę kasacyjną.

Czytaj dalej...

Niefortunna porcelana

Polska spółka akcyjna wniosła do Sądu Okręgowego w Warszawie m.in. o zasądzenie od konkurencyjnej spółki z o. o. konkretnej kwoty z odsetkami ustawowymi za czas od dnia 1 marca 2007 roku do dnia zapłaty, nakazanie pozwanej zaniechania naruszeń praw powódki do przysługujących jej wzorów wspólnotowych poprzez zaprzestanie importowania, używania i wprowadzania do obrotu zestawów filiżanek ze spodkami pod nazwą V., jak również o nakazanie pozwanej usunięcia skutków dokonanych naruszeń przez wycofanie wprowadzonych dotychczas do obrotu zestawów filiżanek wraz ze spodkami, stanowiących kopie spornych wzorów wspólnotowych. W uzasadnieniu wskazano, że powódka prowadzi działalność produkcyjną i handlową artykułów z porcelany, przy czym jej fabryka jest jedną z największych oraz najnowocześniejszych w Polsce. W jej ofercie można znaleźć m.in. porcelanowe zestawy - filiżanka i spodek V., których charakterystyczny, oryginalny kształt jest przedmiotem ochrony przez sporne wzory przemysłowe. Z kolei pozwana spółka prowadzi sieć handlową, która obejmuje ponad sto sklepów w Polsce. W swojej działalności pozwana spółka wykorzystuje w/w wzory przemysłowe powódki i bezprawnie wprowadza do obrotu kopie zestawów V. Dodatkowo, pozwana przyznała powódce, iż narusza przysługujące jej prawa z rejestracji, przeprosiła oraz zadeklarowała wolę utylizacji kwestionowanych produktów i zaprzestania ich oferowania, co jednak nigdy nie nastąpiło.

W odpowiedzi pozwana spółka wniosła o oddalenie powództwa zarzucając przy tym, że żądania są nieusprawiedliwione co do zasady i nieudowodnione co do wysokości. Ponadto, zdaniem spółki sporne wzory są nieważne. Dodatkowo, pozwana wystąpiła z pozwem wzajemnym o unieważnienie spornych wzorów wspólnotowych, zarejestrowanych na rzecz powódki wskazując, iż te nie spełniają przesłanek nowości i indywidualnego charakteru. W uzasadnieniu wskazano, że sprzedawany przez pozwaną zestaw był publicznie ujawniony już w marcu 2003 roku, a od dnia 4 marca 2003 roku był produkowany w C. i wprowadzany do obrotu, także na terytorium Unii Europejskiej. Na poparcie swoich twierdzeń spółka dołączyła dowody z dokumentów, w tym z dokumentacji technicznej producenta.

Powódka nie złożyła odpowiedzi na pozew wzajemny.

Sąd rozpoznając sprawę wskazał, iż powódka sporny wzór zgłosiła do OHIM (obecnie EUIPO) w dniu 5 sierpnia 2004 roku, jednak nie był on nowy, jak również nie miał indywidualnego charakteru, co warunkuje jego ważność. Sąd wskazał, iż wzór przedstawia filiżankę widzianą jedynie z góry i z dołu, nie pozwalając na dokonanie pełnego, całościowego oglądu, określenia kształtu i wysokości filiżanki oraz kształtu uszka. Dokonując oceny wzoru w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy sąd wskazał, iż cechy jakie zostały zarejestrowane nie odznaczają się indywidualnym charakterem i były publicznie jawne przed dniem zgłoszenia spornego wzoru. Dodatkowo, nie wywołują one odmiennego ogólnego wrażenia na zorientowanym użytkowniku niż inne filiżanki powszechnie dostępne na rynku. Jak zostało wykazane, taki sam wzór został w marcu 2003 roku opracowany dla produktów chińskiej fabryki, a następnie został ujawniony publicznie.

Kolejno, sąd wskazał, że zorientowanym użytkownikiem w realiach niniejszej sprawy jest osoba bardziej przenikliwa, posiadająca lepszą niż zwykły użytkownik znajomość przedmiotu. Nie jest to sam twórca, przeciętny odbiorca, ani znawca w określonej dziedzinie lecz osoba, którą można umieścić pomiędzy nimi. Tym samym można zaliczyć do nich osoby prowadzące i zajmujące się wyposażeniem restauracji oraz kawiarni. Dodatkowo, takim użytkownikiem może być również każda osoba, najczęściej kobieta, przywiązująca wagę do używanych w jej domu naczyń stołowych. Wobec przedłożonych dowodów, sąd uznał, że pozwana dowiodła nieważności spornego wzoru przedstawiając chińską dokumentację techniczną filiżanki i spodka oraz dowody z zeznania świadków.

Mając na uwadze powyższe, Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z dnia 22 marca 2010 roku (XXII GWwp 8/09) z powództwa głównego m.in. oddalił powództwo, z kolei z powództwa wzajemnego stwierdził nieważność wzoru Wspólnoty.

Czytaj dalej...

Spór o łóżko

Powódka L. Ś. wystąpiła do Sądu Okręgowego w Warszawie z pozwem przeciwko S. G., w którym wniosła o nakazanie stronie pozwanej zaniechania naruszeń jej praw do wzoru wspólnotowego poprzez zakazanie wytwarzania, oferowania, reklamowania, wprowadzania do obrotu a także eksportu bądź używania produktu w postaci łóżka tapicerowanego, w którym ten wzór jest zawarty bądź zastosowany, a także składowania takiego produktu w tych celach. Ponadto, L. Ś. wniosła o nakazanie pozwanemu wydania powódce bezprawnie uzyskanych w wyniku jego działań korzyści w kwocie 1750 zł, polegających na używaniu zarejestrowanego na rzecz powódki wzoru wspólnotowego oraz zobowiązanie pozwanego do umieszczenia na jego koszt i na jego stronie internetowej w sposób widoczny bezpośrednio po otwarciu tej strony internetowej, w wymiarze co najmniej 1/3 tej strony, czytelnego ogłoszenia obejmującego treść sentencji wyroku, którym sąd rozstrzygnie niniejszą sprawę, w terminie tygodniowym licząc od dnia uprawomocnienia się tego orzeczenia oraz do utrzymywania tego ogłoszenia na stronie internetowej, nieprzerwanie przez okres trzech miesięcy. Powódka niezależnie od powyższego, w pozwie zawarła wniosek o zobowiązanie pozwanego do zamieszczenia, na jego koszt, w gazecie o charakterze dziennika, poczytnej na terenie całego województwa, w wymiarze co najmniej ½ strony, czytelnego ogłoszenia, obejmującego treść sentencji wyroku i utrzymania go w siedmiu kolejnych numerach gazety.

W uzasadnieniu powódka wskazała, że strony procesu w tej samej miejscowości prowadzą tożsamą działalność gospodarczą, tj. polegającą na produkcji i sprzedaży mebli, co jednoznacznie potwierdza, że konkurują ze sobą bezpośrednio o klientów. Ponadto, L. Ś. przysługuje prawo z rejestracji wzoru wspólnotowego, ukazującego tapicerowane łóżko, z prawem pierwszeństwa od 12 lutego 2013 roku, który został stworzony przez pracownika powódki. We wrześniu 2014 roku powódka dowiedziała się, że pozwany sprzedaje kopie jej łóżka sprzedaje na kilku placach targowych. Po sprawdzeniu przez L. Ś., tj. po dokonaniu zakupu spornego łóżka okazało się, że łóżka są identyczne.

W odpowiedzi na pozew pozwany wniósł o oddalenie powództwa wskazując, że produkcję spornego łózka rozpoczął jesienią 2014 roku w oparciu o projekt autorstwa jednego z pracowników. Dotychczas wyprodukował 4 sztuki łóżka, z czego jedną zakupiła powódka, a 3 pozostałe pozostają w jego ofercie. Ponadto, zdaniem pozwanego, oferowane przez niego łóżka różnią się od wzoru powódki w wielu widocznych elementach, co z pewnością zauważy zorientowany użytkownik. 

Sąd rozpoznając sprawę wskazał, że faktycznie powódce przysługuje prawo do wzoru wspólnotowego zarejestrowanego  dla produktów w postaci łóżek, z prawem pierwszeństwa od 12 lutego 2013 roku. Kolejno, zdaniem sądu pozwany wyprodukował cztery egzemplarze spornych łóżek, z których sprzedał tylko jedno, za cenę 1500 zł. Odnosząc się zaś do istoty sprawy sąd wskazał, że porównując łóżka stron stwierdzić należy, iż całościowe wrażenie, jakie łóżko pozwanego wywołuje na zorientowanym użytkowniku, nie różni się od wrażenia jakie wywiera wspólnotowy wzór powódki. Sąd Okręgowy odnosząc się zaś do zorientowanego użytkownika wskazał, iż w tym wypadku będzie nim osoba, która nabywa tego rodzaju meble celem wyposażenia własnego mieszkania lub domu, jak również osoba, która zawodowo zajmuje się wystrojem wnętrz oraz osoby, które prowadzą sklepy meblowe. Zdaniem sądu takie osoby są świadome istnienia różnorodnych wzorów łóżek oraz tego, że swoboda projektowania w tym zakresie nie doznaje ograniczeń. Z uwagi zaś na przeznaczenie produktu jakim jest łóżko - zorientowani użytkownicy zwracają uwagę na cechy estetyczne i funkcjonalne łóżek. Tym samym, sąd zauważył, że na rynku oferowanych jest bardzo dużo łóżek o zróżnicowanym wyglądzie, z kolei łóżko pozwanego w kontekście łóżka powódki jest bardzo podobne, gdyż powiela wszystkie najbardziej charakterystyczne elementy łóżka L. Ś. Ogólny zarys bryły łóżka, ogólne elementy (rama, oparcie i zagłówki)i ich proporcje są identyczne. Mając to na względzie sąd uznał, że pozwany narusza prawo wyłączne powódki. 

Następnie sąd odniósł się do sankcji, które mógł zastosować względem pozwanego. Odnośnie żądania podania orzeczenia do publicznej wiadomości sąd stwierdził, iż owy wniosek jest zasadny jedynie w części, tj. co do umieszczenia informacji o wyroku na stronie internetowej pozwanego. Powódka zaś nie wykazała aby zakres naruszeń pozwanego uzasadniał opublikowanie takiej informacji w prasie. Zdaniem sądu w takiej sytuacji publikacja wyroku na stronie internetowej pozwanego przez okres trzech miesięcy jest adekwatna do skali naruszeń. Kolejno, sąd wskazał, że na uwzględnienie zasługiwał także wniosek o wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści w kwocie odpowiadającej wykazanemu przychodowi, uzyskanemu przez pozwanego z tytułu sprzedaży łóżka naruszającego prawa powódki.

Mając na uwadze powyższe, Sąd Okręgowy w Warszawie, wyrokiem z dnia 15 maja 2015 roku (sygn. akt XXII GWwp 5/15) nakazał pozwanemu zaniechanie wytwarzania, oferowania, reklamowania, wprowadzania do obrotu, eksportu lub używania produktu w postaci łóżek, opisanych w pozwie, ponadto nakazał pozwanemu wydanie L. Ś. bezpodstawnie uzyskanych korzyści w wysokości 1500 zł oraz umieszczenie na jego stronie internetowej, wykorzystywanej w prowadzonej działalności gospodarczej, na okres trzech miesięcy, w wymiarze co najmniej 1/3 strony, ogłoszenia ukazującego się bezpośrednio po otwarciu strony związanego bezpośrednio z wydanym wyrokiem. W pozostałym zakresie Sąd Okręgowy powództwo oddalił i orzekł o kosztach procesu na rzecz powódki. 

Czytaj dalej...

Nieudane zabezpieczenie

Polska spółka akcyjna, której przysługuje wzór wspólnotowy do profilu do drzwi przesuwnych o nazwie h. złożyła do Sądu Okręgowego w Warszawie Wydział XXII Sąd Wspólnotowych Znaków Towarowych i Wzorów Przemysłowych wniosek o udzielenie zabezpieczenia roszczeń o: zaniechanie przez inną spółkę z o.o. naruszania praw przysługujących wnioskodawcy poprzez zakazanie obowiązanej oferowania, sprzedaży i wprowadzania do obrotu profili do drzwi przesuwnych występujących w ofercie handlowej obowiązanej pod nazwą “profil DELHI” oraz “profil DELHI 2”, jak również nakazanie obowiązanej wycofania z obrotu, na jej koszt wskazanych powyżej profili do drzwi. Spółka wskazała, że zabezpieczenie winno przybrać formę zakazania spółce z o.o. na czas trwania postępowania - oferowania, sprzedaży i wprowadzania do obrotu profili do drzwi przesuwnych występujących w ofercie handlowej obowiązanej pod nazwą “profil DELHI” oraz “profil DELHI 2” naśladujących profil do drzwi przesuwnych wnioskodawcy o nazwie h., jak również zajęcie na czas trwania postępowania wszystkich znajdujących się w siedzibie obowiązanej, w jej magazynach I placówkach oraz we wszystkich innych miejscach, które zostaną ustalone przez komornika w trakcie wykonywania postanowienia o zabezpieczeniu profili do drzwi wskazanych powyżej, a także urządzeń służących do ich produkcji.

Sąd rozpoznając sprawę stwierdził, że wnioskodawca prowadzi działalność gospodarczą w zakresie produkcji i wprowadzania do obrotu profili do drzwi przesuwnych i systemów do szaf z drzwiami przesuwnymi, przy czym jednym z oferowanych produktów jest właśnie profil do drzwi przesuwnych, który jest przedmiotem zabezpieczenia. Ponadto, uprawnionej spółce przysługuje prawo ochronne na owy wspólnotowy wzór przemysłowy.

Kolejno sąd wskazał, że prawo z rejestracji wzoru zostało przez wnioskodawcę dostatecznie udokumentowane wydrukiem z internetowej bazy OHIM (aktualnie EUIPO), który zawierał przedstawiony graficznie profil do drzwi (ukazany w siedmiu rzutach obrazując cały produkt). Takie przedstawienie wzoru nie wywołuje jakichkolwiek wątpliwości co do samego przedmiotu, jak i jego rejestracji. Jednak idąc dalej, sąd wskazał, że wnioskodawca przysługującemu jej wzorowi przedstawił sporne produkty obowiązanej spółki, które z kolei zostały ukazane jedynie w przekroju poprzecznym na dwóch zrzutach z ekranu komputera. Niezależnie od tego, we wniosku, jak również w aktach sprawy brak było widoku spornych profili odpowiadających rzutom ukazanym w prawie z rejestracji wnioskodawcy. Ponadto, zdaniem sądu profil poprzeczny porównywanych profili nie jest identyczny, co wyklucza ich kopiowanie.

Tym samym, nie mając możliwości porównania zestawionych profili w każdym z rzutów sąd nie był w stanie stwierdzić, że na zorientowanym użytkowniku (w tym wypadku - monterze drzwi przesuwanych lub stolarzu) wspólnotowy wzór uprawnionej spółki i sporne wzory obowiązanej spółki wywołują tożsame ogólne wrażenie.

Na zakończenie, sąd dodał, że uprawniona spółka nie wyjaśniła także jaki jest zakres swobody twórczej przy opracowywaniu wzorów profili do drzwi, jak również nie wyjaśniła ich funkcji oraz ewentualnych ograniczeń występujących przy ich projektowaniu. 

Tym samym, Sąd Okręgowy w Warszawie postanowieniem z dnia 9 lutego 2016 roku (XXII GWo 15/16) oddalił wniosek o udzielenie zabezpieczenia.

Czytaj dalej...

Przegrany narożnik

Pozwem z 2013 roku powódka M.J. wystąpiła przeciwko przedsiębiorcy A.C. m.in. o zasądzenie od niego na jej rzecz kwoty 10.000 zł z odsetkami od daty wytoczenia powództwa, jak również o nakazanie zaniechania naruszania prawa ochronnego powódki na przysługujący jej wzór przemysłowy poprzez usunięcie oferty narożnika tapicerowanego R. z gazetki promocyjnej pozwanego oraz ze strony internetowej pozwanego.

Pozwany w odpowiedzi na pozew wniósł o oddalenie powództwa.

Wyrokiem z dnia 31 marca 2014 roku rozpoznający sprawę Sąd Okręgowy oddalił powództwo oraz zasądził od powódki na rzecz pozwanego zwrot kosztów procesu. 

Rozpoznając sprawę sąd wskazał, iż Urząd Patentowy RP w dniu 15 lutego 2013 roku udzielił powódce M.J. prawa z rejestracji wzoru przemysłowego ukazującego narożnik tapicerowany. Następnie, pismem z dnia 21 lutego 2013 roku powódka wezwała pozwanego do zaniechania dalszego naruszania autorskich praw majątkowych poprzez usunięcie oferty sprzedaży narożnika R. ze swojej strony internetowej oraz zapłatę kwoty 10.000 zł jako zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Pozwany, w odpowiedzi na pismo wskazał, że kierując się dobrymi obyczajami kupieckimi, wycofał powyższy narożnik z produkcji i z materiałów reklamowych. W kolejnych pismach powódka ponownie wezwała pozwanego do zaprzestania produkcji i sprzedaży spornego narożnika, z kolei pozwany podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko w sprawie. Sąd rozpoznając sprawę w I instancji wskazał, iż w okresie od stycznia 2013 roku do stycznia 2014 roku pozwany faktycznie był producentem spornego narożnika wskazywanego przez powódkę, co potwierdza załączony do pozwu załącznik. Ponadto, nie ulega wątpliwości, iż powódka jest uprawniona z tytułu przysługującego jej prawa z rejestracji wzoru przemysłowego, poczynając od dnia 10 kwietnia 2012 roku. Niezależnie od tego, powódka do pozwu załączyła jedynie dokumentację zdjęciową narożnika pozwanego, który w jej opinii jest tożsamy z oferowanym przez nią produktem. Sąd stwierdził, iż w celu potwierdzenia takiego stanowiska - miarodajnym dowodem mogłaby być opinia biegłego, jednak powódka takiego wniosku nie złożyła ani w pozwie ani w toku sprawy, tym bardziej, że w odpowiedzi na pozew pozwany zakwestionował podobieństwo spornych wzorów. Tym samym sąd wydał wyrok w oparciu o fakt, że powódka udowodniła jedynie fakt przysługiwania jej prawa z rejestracji wzoru przemysłowego, a nie również jego naruszenie przez pozwanego.

Powódka, nie zgadzając się z takim wyrokiem, zaskarżyła go do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku zarzucając mu obrazę przepisów prawa procesowego (dowolna ocena dowodów) oraz prawa materialnego (art. 527 § 1. § 2 i § 3 KC poprzez niewłaściwą wykładnię). Z uwagi na postawione zarzuty, powódka wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku w punkcie pierwszym poprzez zasądzenie odszkodowania oraz w punkcie drugim poprzez obciążenie pozwanego kosztami procesu.

Sąd Apelacyjny, odnosząc się do pierwszego z zarzutów wskazał, iż postępowanie dowodowe obejmowało jedynie przeprowadzenie dowodów z dokumentów i ich ocenę, przy czym zgodnie z tym co stwierdził sąd I instancji, dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie miał dowód z opinii biegłego, którego powódka nie powołała. Sąd II instancji wskazał, iż w pełni akceptuje pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyroku z dnia 23 października 2007 roku w sprawie II CSK 302/07 (LEX nr 318407), iż podobieństwo między spornymi wzorami przemysłowymi powinien oceniać specjalista, posiadający wiadomości wystarczające do fachowej analizy podobieństw i różnic. Ponadto, Sąd Najwyższy wskazał, że zorientowanym użytkownikiem w rozumieniu przepisów nie jest zatem zwykły, przeciętny użytkownik, toteż ustalenie w sprawie o naruszenie prawa z rejestracji wzoru przemysłowego, jakie ogólne wrażenie na zorientowanym użytkowniku wywołuje porównanie wzoru zakwestionowanego z wzorem zarejestrowanym, wymaga z reguły wiadomości specjalnych w rozumieniu art. 278 § 1 KPC. Nawet jeżeli chodzi o porównanie przedmiotów codziennego użytku, z których każdy korzysta, nie każdy jest zorientowanym użytkownikiem w rozumieniu art. 104 ust. 1 i art. 105 ust. 4 PWP, nie każdy bowiem, nawet stały użytkownik, ma wystarczające rozeznanie stanu wzornictwa przemysłowego, umożliwiające porównanie wzorów w zakresie niezbędnym dla oceny odmienności lub podobieństwa wzorów z punktu widzenia ochrony praw z rejestracji wzoru.

Tym samym, brak wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego spowodował, że sąd I instancji nie mógł samodzielnie ocenić, czy ogólne wrażenie, jakie wywołuje na zorientowanym użytkowniku sporny wzór przemysłowy narożnika wypoczynkowego pozwanego różni się od ogólnego wrażenia, jakie na takim użytkowniku wywołuje wzór przemysłowy zarejestrowany na rzecz powódki. Ponadto, sąd II instancji wskazał, iż możliwość przeprowadzenia dowodu niewskazanego przez strony nie jest obowiązkiem, lecz uprawnieniem sądu, z którego powinien on korzystać jedynie w szczególnych sytuacjach procesowych, co zostało potwierdzone zarówno w orzecznictwie Sądu Najwyższego, jak również sądów powszechnych.

Odnosząc się zaś do drugiego zarzutu, sąd wskazał, że wskazany w apelacji przepis odnosi się do instytucji tzw. skargi pauliańskiej, która w niniejszej sprawie nie miała jakiegokolwiek zastosowania, wobec czego owy zarzut był całkowicie chybiony.

Wobec powyższego, Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z dnia 19 września 2014 roku (V ACa 428/14) oddalił apelację powódki M.J.

Czytaj dalej...

Sporne meble a zorientowany użytkownik

Cała sprawa zaczęła się, gdy spółka z o. o. pozwała spółdzielnie pracy o nakazanie i zapłatę. W pozwie powódka żądała m.in. nakazania pozwanej spółdzielni zaprzestania produkcji konkretnie oznaczonych mebli wprowadzonych do obrotu, wycofania ze sprzedaży wszystkich egzemplarzy mebli wprowadzonych do obrotu, zaprzestania produkcji i rozpowszechniania materiałów reklamowych zawierających ofertę sprzedaży przedmiotowych mebli, zniszczenia w obecności przedstawicieli powódki wszelkich materiałów reklamowych dotyczących mebli wprowadzonych do obrotu pod nazwa handlową. Ponadto, powódka żądała usunięcia ze strony internetowej pozwanej wszelkich informacji dotyczących mebli wprowadzanych do obrotu, jak również zamieszczenia na swój koszt ogłoszenia w dzienniku „Rzeczpospolita", w trzech kolejnych wydaniach tego dziennika stosownego ogłoszenia o bezprawnym kopiowaniu przedmiotowych mebli. Dodatkowo, powódka wniosła o zasądzenie od pozwanej kwoty stanowiącej zysk netto osiągnięty przez pozwaną wskutek sprzedaży tych mebli, który sprecyzowała na kwotę 250.000 zł.

W odpowiedzi na pozew pozwana wniosła o jego oddalenie w całości.

Po rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 10 września 2010 roku oddalił powództwo oraz zasądził od powódki na rzecz pozwanej kwotę 28.845 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. W uzasadnieniu sąd wskazał, iż spór dotyczył przede wszystkim ustalenia, czy meble produkowane przez pozwaną naruszają prawa z rejestracji wzoru przemysłowego powódki. Faktem jest, że Urząd Patentowy RP udzielił powódce prawa z rejestracji wzoru przemysłowego na produkowany przez nią mebel - sofę. Kolejno powódka rozpowszechniła swoją ofertę i wystawiała swój mebel w sklepach i salonach. Mebel był oznaczony ceną i logo producenta. Niezależnie od powyższego, zdaniem sądu „kanapa produkowana przez pozwaną nie była ani wzorem identycznym z sofą powódki, ani wzorem do niej podobnym, i wywołałaby u zorientowanego użytkownika odmienne ogólne wrażenie, albowiem różnice we wzorach porównywanych mebli były istotne”. Tym samym, przysługujące powódce prawo z rejestracji wzoru przemysłowego nie dawało podstaw do dochodzenia roszczeń na podstawie art. 105 ust. 3 i ust. 4, art. 104, art. 108 ust. 1-3 PWP. Także podstawa prawna oparta na przepisach ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie dawała podstaw do wytoczenia powództwa, bowiem pomiędzy meblami stron istnieją różnice, które nie pozwalają na przyjęcie niewolniczego naśladownictwa, a tym samym nie wprowadzają klientów w błąd.

Z powyższym wyrokiem nie zgodziła się powódka, w konsekwencji czego wniosła apelację do sądu drugiej instancji zarzucając w/w wyrokowi naruszenie przepisów postępowania cywilnego, a także naruszenie art. 105 ust. 4 PWP i przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. W rezultacie powódka wniosła o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

W odpowiedzi na apelację, pozwana wniosła o jej oddalenie.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku odnosząc się do zarzutów procesowych związanych z postępowaniem dowodowym wskazał, iż apelująca w toku postępowania przez sądem pierwszej instancji nie złożyła zastrzeżenia do protokołu, w związku z czym zarzuty te pozostały nieuwzględnione. W kontekście zaś naruszenia prawa materialnego, sąd stwierdził, że "gdyby nawet przyjąć za skarżącą, że zielony kolor sofy nie jest istotnym w sprawie, bowiem nie tylko ten kolor był objęty rejestracją, to stwierdzić stanowczo należy, że istotnym w sprawie jest pojęcie „zorientowanego użytkownika", o którym mowa w art. 105 ust. 4 PWP. Pojęcie to w uzasadnieniu swojego orzeczenia wyjaśnił już Sąd I instancji". W kwestii owej definicji sąd drugiej instancji zgodził się z pierwotną definicją sądu okręgowego. Tym samym, zdaniem sądu apelacyjnego ustawowy „zorientowany użytkownik", w przeciwieństwie do „niezorientowanego użytkownika" zwraca uwagę nie tylko na kolor danego mebla, ale także na pozostałe wskazywane przez biegłego jako istotne cechy odróżniające sporne meble, tj. kształt nóżek oraz poduch. Także istotne znaczenie ma podkreślana przez pozwaną, różnica w jakości materiałów używanych do produkcji obu mebli. Wobec powyższego stwierdzić należało, że sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowej wykładni w/w przepisu i pojęcia. Sąd wskazał, że w podobnym tonie należy odnieść się do zarzutu art. 13 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, bowiem pojęcie konsumenta jest zbieżne z pojęciem zorientowanego użytkownika. W odniesieniu do pozostałych zarzutów dotyczących ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji powódka nie wskazała na czym miałyby one polegać.

Wobec powyższego, zgadzając się z wyrokiem sądu pierwszej instancji, Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z dnia 9 czerwca 2011 roku (I ACa 488/11) oddalił apelację.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS